Keto naleśniki. Tak dobre, że naprawdę nie tęsknię za tymi z mąki pszennej

Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że można zrobić naleśniki bez zwykłej mąki i że będą naprawdę smaczne, pewnie popatrzyłabym z lekkim niedowierzaniem. Bo naleśniki to przecież naleśniki. Muszą być cienkie, elastyczne i takie, żeby nie pękały przy zwijaniu. Okazuje się jednak, że kuchnia niskowęglowodanowa potrafi zaskoczyć, a ten przepis jest na to najlepszym dowodem. Wracam do niego bardzo często, bo sprawdza się zarówno na śniadanie, jak i na kolację. Ciasto przygotowuje się dosłownie w kilka minut, a potem zostaje już tylko najlepsza część, czyli zastanawianie się, czym je nadziać. I właśnie tutaj zaczyna się cała zabawa, bo te naleśniki pasują niemal do wszystkiego.

Do przygotowania ciasta potrzebujesz 

  • 4 jajek, 
  • 150 g serka mascarpone, 
  • 80 ml śmietanki 30%, 
  • 50 g mąki migdałowej, 
  • 20 g łusek babki jajowatej, 
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia, 
  • szczypty soli 
  • łyżeczki roztopionego masła do ciasta. 

Wszystkie składniki wystarczy zmiksować na gładką masę i odstawić na około dziesięć minut. W tym czasie babka jajowata delikatnie zgęstnieje i sprawi, że naleśniki będą elastyczne i łatwe do przewracania.

Smażę je na dobrze rozgrzanej patelni posmarowanej odrobiną masła klarowanego. Najlepiej wychodzą niezbyt grube. Kiedy spód się zarumieni, wystarczy ostrożnie przewrócić je na drugą stronę i po chwili są gotowe.

Najczęściej podaję je na słodko. Wystarczy mascarpone wymieszane z odrobiną erytrytolu i wanilii, świeże truskawki albo borówki, kilka malin i garść prażonych płatków migdałowych. Świetnie smakują również z domowym kremem pistacjowym, twarożkiem z cynamonem, musem z malin lub bitą śmietaną i startą gorzką czekoladą bez cukru.

Jeśli mam ochotę na wersję wytrawną, smaruję naleśniki serkiem śmietankowym, dodaję łososia wędzonego, rukolę i kilka plasterków ogórka. Bardzo lubię też połączenie z grillowanym kurczakiem, pesto i mozzarellą albo z pieczarkami podsmażonymi na maśle z odrobiną żółtego sera. Czasem wystarczy kilka plastrów szynki parmeńskiej, rukola i parmezan, żeby z prostego naleśnika zrobić naprawdę świetny obiad.

Lubię przepisy, które zostawiają trochę miejsca na własne pomysły, a te naleśniki właśnie takie są. Za każdym razem mogą smakować inaczej i chyba dlatego tak często goszczą na moim stole. Jednego dnia są deserem do kawy, drugiego sycącym śniadaniem, a trzeciego lekką kolacją. I za każdym razem przypominają mi, że dieta niskowęglowodanowa naprawdę nie oznacza rezygnacji z ulubionych smaków. Czasem wystarczy tylko odrobina kreatywności, żeby odkryć je na nowo.

Kurczak w kremowym sosie pesto. Jeden słoiczek, a tyle dobrego

Mam w lodówce kilka produktów, które ratują mnie zawsze wtedy, kiedy kompletnie nie mam pomysłu na obiad. Jednym z nich jest właśnie zielone pesto. Jeszcze kilka lat temu traktowałam je wyłącznie jako dodatek do makaronu. Dzisiaj wiem, że potrafi zrobić całą robotę praktycznie w każdym daniu. Wystarczy jedna łyżka i nagle zwykły kurczak smakuje zupełnie inaczej. Aromatyczna bazylia, parmezan, czosnek i oliwa robią coś, czego nie da się zastąpić żadną przyprawą. Ten obiad powstał zresztą dokładnie w taki sposób. Otworzyłam lodówkę, zobaczyłam słoiczek pesto i pomyślałam, że szkoda byłoby, żeby znowu stał tam do następnego tygodnia. Kilkanaście minut później na stole stało danie, które od razu trafiło na listę moich ulubionych.

Do przygotowania potrzebujesz 

  • dwóch filetów z kurczaka, 
  • około 200 ml śmietanki 30%, 
  • dwóch solidnych łyżek zielonego pesto ze słoiczka, 
  • garści pomidorków koktajlowych, 
  • kulki mozzarelli, 
  • łyżki masła klarowanego, 
  • soli, pieprzu 
  • kilku listków świeżej bazylii.

Kurczaka dopraw solą i pieprzem, a następnie obsmaż na maśle klarowanym z obu stron, aż nabierze złotego koloru. Nie musi być jeszcze całkowicie gotowy. Wlej śmietankę, dodaj pesto i delikatnie wymieszaj. Sos niemal od razu nabiera pięknego zielonego koloru i pachnie tak, że człowiek zaczyna zaglądać do patelni częściej, niż jest to potrzebne.

Na koniec dorzuć przekrojone pomidorki koktajlowe i plasterki mozzarelli. Przykryj patelnię na kilka minut, aż ser zacznie się delikatnie rozpływać. Tuż przed podaniem posyp wszystko świeżą bazylią.

Najczęściej podaję ten kurczak z dużą miską sałaty albo z grillowaną cukinią. Świetnie smakuje również z makaronem konjac albo ryżem z kalafiora. Sos jest tak dobry, że naprawdę szkoda zostawić go na patelni.

Lubię przepisy, które nie wymagają kupowania piętnastu składników ani godzin spędzonych w kuchni. Czasami wystarczy jeden niepozorny słoiczek pesto, żeby z prostego obiadu zrobić coś, co spokojnie można byłoby zamówić w restauracji. I właśnie za takie gotowanie najbardziej lubię kuchnię niskowęglowodanową. Jest prosta, pełna smaku i udowadnia, że zdrowe jedzenie naprawdę nie musi być nudne. 

Niskowęglowodanowe kokosanki, które znikają szybciej, niż zdążą ostygnąć

Nie wiem, co jest w kokosankach takiego wyjątkowego. Może ten zapach, który od razu wypełnia cały dom. Może chrupiące brzegi i miękki środek. A może to, że trudno poprzestać na jednej, nawet jeśli obiecywało się sobie coś zupełnie innego. Przez długi czas wydawało mi się, że dobra kokosanka musi być pełna cukru. Na szczęście okazało się, że wcale nie. Wystarczy kilka prostych składników, żeby upiec ciasteczka, które są delikatne, lekko wilgotne w środku i pięknie kokosowe. Takie, które równie dobrze smakują do porannej kawy, jak i wtedy, gdy po południu ma się ochotę na coś słodkiego.

Do ich przygotowania potrzebujesz: 

  • 200 g wiórków kokosowych, 
  • 3 jajek, 
  • 80 g roztopionego masła, 
  • 70 g erytrytolu, 
  • łyżeczki ekstraktu waniliowego i
  • szczypty soli. 

Jeśli lubisz bardziej wyrazisty kokosowy smak, możesz dodać jeszcze 2–3 łyżki mleczka kokosowego. Dzięki niemu kokosanki będą jeszcze bardziej miękkie.Jajka ubij z erytrytolem, aż masa zrobi się jaśniejsza i lekko puszysta. Dodaj roztopione, ale już przestudzone masło, wanilię i szczyptę soli. Na końcu wsyp wiórki kokosowe i dokładnie wymieszaj. Masa powinna być gęsta i dobrze się kleić. Jeśli wydaje się zbyt sucha, dolej odrobinę mleczka kokosowego.

Z przygotowanej masy formuj niewielkie kopczyki i układaj je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Nie muszą być idealne. Właśnie w tym tkwi urok domowych ciasteczek. Piecz około 15–18 minut w temperaturze 170 stopni, aż wierzch delikatnie się zarumieni. Po wyjęciu z piekarnika pozwól im odpocząć kilka minut. Wiem, że to trudne, ale świeżo po upieczeniu są bardzo delikatne i dopiero po chwili nabierają odpowiedniej struktury.

Najbardziej lubię je jeszcze lekko ciepłe, kiedy na zewnątrz są przyjemnie chrupiące, a środek pozostaje miękki i wilgotny. Świetnie smakują z kawą, ale równie dobrze sprawdzają się jako mała przekąska zabrana do pracy. Często piekę od razu podwójną porcję, bo doświadczenie nauczyło mnie, że jedna blacha zdecydowanie nie wystarcza.

Lubię takie przepisy najbardziej. Nie wymagają skomplikowanych składników, nie zajmują pół dnia, a efekt zawsze wywołuje uśmiech. I właśnie za to cenię kuchnię niskowęglowodanową. Pokazuje, że można przygotować coś naprawdę pysznego, nie rezygnując z prostoty ani z ulubionych smaków. Czasem wystarczy kilka składników i zapach piekącego się kokosa, żeby zwykły dzień zrobił się odrobinę przyjemniejszy. 

Makaron konjac z warzywami. Kiedy człowiek ma ochotę na makaron, ale nie na wyrzuty sumienia

Makaron to jedna z tych rzeczy, za którymi wiele osób na diecie niskowęglowodanowej tęskni najbardziej. I wcale się temu nie dziwię. Jest szybki, sycący i daje mnóstwo możliwości. Dlatego kiedy pierwszy raz kupiłam makaron konjac, podeszłam do niego z dużą rezerwą. Opinie w internecie były skrajne. Jedni go uwielbiali, inni twierdzili, że nie da się go zjeść. Pomyślałam więc, że najlepiej będzie przekonać się na własnej skórze. I wiecie co? Sekret wcale nie tkwi w samym makaronie. On potrzebuje dobrego towarzystwa. Sam w sobie jest prawie bez smaku, ale dzięki temu świetnie chłonie aromaty przypraw, sosów i warzyw. Jeśli dobrze go przygotujecie, naprawdę potrafi zaskoczyć.Najczęściej robię go właśnie w tej wersji. Kilkanaście minut i na talerzu ląduje kolorowy, pachnący obiad, który syci na długo, a jednocześnie nie zostawia uczucia ciężkości.

Na dwie porcje przygotowuję opakowanie makaronu konjac, pół czerwonej papryki, niewielką cukinię, garść pieczarek, pół cebuli, ząbek czosnku i garść brokułów podzielonych na małe różyczki. Przyda się jeszcze łyżka masła klarowanego lub oliwy, dwie łyżki sosu sojowego, łyżeczka oleju sezamowego, odrobina świeżo startego imbiru, sól, pieprz i szczypta płatków chili, jeśli lubicie odrobinę ostrości.

Makaron najpierw dokładnie płuczę pod bieżącą wodą, a później wrzucam na suchą, dobrze rozgrzaną patelnię na dwie–trzy minuty. To mały trik, który naprawdę robi różnicę. Dzięki temu pozbywa się charakterystycznego zapachu i zdecydowanie lepiej chłonie później wszystkie smaki.

Na drugiej patelni podsmażam cebulę i czosnek, po chwili dodaję pieczarki, paprykę, cukinię i brokuły. Warzywa powinny zostać lekko chrupiące, bo właśnie wtedy smakują najlepiej. Na koniec dokładam makaron, wlewam sos sojowy i olej sezamowy, dorzucam imbir, mieszam wszystko przez chwilę i gotowe.

Najbardziej lubię posypać całość prażonym sezamem i szczypiorkiem. Czasem dodaję jeszcze kilka kawałków grillowanego kurczaka albo krewetki, jeśli mam ochotę na bardziej sycącą wersję. Sam makaron z warzywami też świetnie się sprawdza i bardzo często zabieram go następnego dnia do pracy. Wystarczy podgrzać przez chwilę i smakuje równie dobrze.

To jest właśnie jeden z tych przepisów, które przypominają mi, że dieta niskowęglowodanowa nie polega na ciągłym rezygnowaniu z ulubionych smaków. Czasem wystarczy znaleźć trochę inny sposób, żeby nadal cieszyć się tym, co lubimy. A jeśli jeszcze całość przygotowuje się szybciej niż zdąży zagotować zwykła woda na makaron, to dla mnie jest to dodatkowy argument, żeby wracać do tego przepisu naprawdę często. 

Kurczak z mozzarellą, pesto i pomidorami. Obiad, który smakuje latem

W ostatnich dniach coraz częściej łapię się na tym, że zamiast planować wielkie gotowanie, zaglądam do lodówki i szukam czegoś, co będzie szybkie, lekkie i jednocześnie naprawdę sycące. Upały skutecznie odbierają mi ochotę na stanie przy kuchence, ale nie odbierają apetytu na dobre jedzenie. Właśnie dlatego ten kurczak wraca u mnie regularnie. Nie ma tu wyszukanych składników ani skomplikowanych technik. Jest za to wszystko, co lubię najbardziej – soczyste mięso, aromatyczne pesto, ciągnąca się mozzarella i pomidorki, które podczas pieczenia stają się słodkie i pełne smaku.

Do przygotowania wystarczą dwa filety z kurczaka, kulka mozzarelli, garść pomidorków koktajlowych, dwie łyżki zielonego pesto, odrobina oliwy, ząbek czosnku, suszone oregano, sól, pieprz i kilka listków świeżej bazylii. Kurczaka delikatnie rozbijam, doprawiam solą, pieprzem i oregano, a potem szybko obsmażam na oliwie tylko do momentu, aż nabierze złotego koloru. Nie chodzi o to, żeby był już gotowy – resztę zrobi piekarnik.

Filety przekładam do naczynia do zapiekania, smaruję pesto i przykrywam grubszymi plasterkami mozzarelli. Obok rozsypuję pomidorki wymieszane z odrobiną oliwy i przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Całość piekę około piętnastu minut w temperaturze 190 stopni. Tuż przed podaniem dorzucam świeżą bazylię, bo jej zapach sprawia, że nawet zwykły obiad zaczyna kojarzyć się z wakacjami.

Najczęściej podaję ten kurczak z dużą miską sałaty skropionej oliwą i sokiem z cytryny albo z prostą surówką z ogórków i rzodkiewek. Nic więcej nie potrzeba. Mozzarella jest kremowa, pesto dodaje charakteru, pomidorki przełamują całość delikatną słodyczą, a kurczak zostaje soczysty i miękki.

Lubię takie przepisy, bo nie próbują udawać czegoś, czym nie są. To zwykły domowy obiad, który robi się szybko, nie wymaga połowy dnia w kuchni i sprawia, że nawet w największy upał ma się ochotę usiąść spokojnie przy stole. I chyba właśnie za to najbardziej cenię letnie gotowanie – mniej kombinowania, więcej smaku i więcej czasu na to, żeby po prostu cieszyć się dniem.

Lody borówkowe z mascarpone

Kiedy za oknem jest prawdziwe lato, coraz częściej łapię się na tym, że zamiast włączać piekarnik, wyciągam blender. Kilka minut później w miseczce lądują kremowe lody i nagle ten upał staje się dużo bardziej znośny. Trzy składniki. Blender. Pięć minut. Naprawdę. To chyba jeden z najprostszych deserów, jakie robię latem. A jednocześnie jeden z tych, które znikają najszybciej.


Składniki (2 duże porcje)

  • 250 g mrożonych borówek
  • 250 g mascarpone
  • 2–3 łyżki erytrytolu pudru
  • opcjonalnie:
  • ½ łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • kilka kropli soku z cytryny

Do blendera wrzuć zamrożone borówki. Dodaj mascarpone i erytrytol. Jeśli lubisz bardziej waniliowy smak, dodaj odrobinę ekstraktu. Kilka kropel soku z cytryny jeszcze bardziej podkreśli smak borówek. Blenduj. Na początku blender będzie udawał, że nie da rady. To normalne.  Wystarczy co chwilę zgarnąć masę ze ścianek i miksować dalej. Po dwóch–trzech minutach zaczyna dziać się magia. Powstaje gęsta, kremowa masa przypominająca najlepsze lody włoskie. I właśnie o taki efekt chodzi.

Podaj od razu. Nie wkładaj ich do zamrażarki. To są lody stworzone do jedzenia od razu po przygotowaniu. Nałóż je do miseczek. Posyp kilkoma świeżymi borówkami. Możesz dorzucić kilka płatków migdałowych albo listki mięty. Ale równie dobrze możesz nic nie dodawać. One naprawdę nie potrzebują wiele.

Smakują jak borówki z bitą śmietaną zamienione w lody. Są aksamitne, mocno owocowe i przyjemnie kremowe. Mascarpone nie dominuje, tylko sprawia, że całość staje się delikatna i niemal rozpływa się w ustach. Aż trudno uwierzyć, że powstały z trzech składników.

Dlaczego warto zrobić te lody?

  • tylko 3 składniki
  • gotowe w 5 minut
  • keto i low carb
  • bez maszyny do lodów
  • bez cukru
  • idealne na upalne dni

To właśnie za takie przepisy najbardziej lubię lato. Nie trzeba piec. Nie trzeba czekać. Nie trzeba planować. Wystarczy otworzyć zamrażarkę, sięgnąć po borówki i po kilku minutach usiąść z miską kremowych lodów, które smakują tak dobrze, że naprawdę trudno uwierzyć, jakie są proste. 

Kawowy deser chia low carb

Lubię kawę i to żadna tajemnica. Ale są dni, kiedy zwykła filiżanka to trochę za mało. Człowiek ma ochotę na coś słodkiego. Na coś kremowego. Na coś, co można zjeść małą łyżeczką i udawać, że delektuje się każdą chwilą. A potem orientuje się, że pucharek jest pusty. I naprawdę nie wiadomo, kiedy to się stało. Ten deser powstał trochę przez przypadek. Została mi schłodzona kawa, w szafce czekały nasiona chia, a w lodówce śmietanka. Resztę historii dopisała pierwsza łyżeczka. Od tamtej pory wraca regularnie.


Składniki (2 duże porcje)

  • 250 ml mocnej, schłodzonej kawy
  • 200 ml śmietanki 30%
  • 4 łyżki nasion chia
  • 2–3 łyżki erytrytolu
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 100 ml śmietanki 30% do ubicia
  • 1 łyżeczka erytrytolu pudru
  • 30 g płatków migdałowych
  • szczypta kakao do posypania

Do miski wlej schłodzoną kawę. Dodaj śmietankę, erytrytol, wanilię i nasiona chia. Dokładnie wymieszaj. Po około 10 minutach zamieszaj ponownie. To ważne, bo chia lubi się zbierać na dnie i tworzyć małe "wysepki". 😄 Przykryj miskę i wstaw do lodówki na minimum 3–4 godziny, a najlepiej na całą noc.

Płatki migdałowe wrzuć na suchą patelnię. Praż dosłownie kilka minut. Nie odchodź. Naprawdę. Migdały mają niezwykły talent do przechodzenia od "jeszcze chwilę" do "ojej..." w jakieś trzy sekundy.

Schłodzoną śmietankę ubij z erytrytolem pudrem. Ma być lekka i puszysta. Nie przesadzaj z ubijaniem. Masło do tego deseru zdecydowanie nie jest potrzebne. 

Do szklanek albo pucharków przełóż kawowy pudding chia. Na wierzch nałóż dużą porcję bitej śmietany. Posyp prażonymi migdałami. Na sam koniec oprósz odrobiną gorzkiego kakao. I gotowe.

Deser smakuje trochę jak tiramisu, trochę jak mrożona kawa., trochę jak deser z dobrej kawiarni. Kawa jest delikatna, chia daje przyjemną konsystencję, bita śmietana dodaje lekkości, a chrupiące migdały sprawiają, że każda łyżeczka jest trochę inna.

Dlaczego warto go zrobić

  • niskowęglowodanowy
  • keto
  • sycący
  • bez pieczenia
  • przygotowanie zajmuje kilka minut
  • wygląda elegancko, a robi się go banalnie prosto

To jeden z tych deserów, które udowadniają, że dieta low carb naprawdę nie musi być nudna. Bo jeśli kawa może być deserem, a deser może być sycącym śniadaniem... to ja zdecydowanie jestem za takim rozwiązaniem. 

Kremowy chłodnik ogórkowo-rzodkiewkowy w stylu keto i low car

Lato potrafi dać w kość. Już od rana jest ciepło, w południe człowiek zastanawia się, czy nie zamieszkać w lodówce, a wieczorem nawet gotowanie wydaje się sportem ekstremalnym. W takie dni nie marzę o gorącym rosole ani pieczeni. Marzę o czymś zimnym. Bardzo zimnym. I najlepiej takim, co nie tylko orzeźwia, ale jeszcze naprawdę syci. Ten chłodnik robię od kilku sezonów i za każdym razem znika z garnka szybciej, niż zdąży się porządnie schłodzić. Jest kremowy, pełen chrupiących warzyw i świeżych ziół. A do tego idealnie wpisuje się w dietę low carb i keto.


Składniki (4 porcje)

  • 700 ml kefiru
  • 300 ml jogurtu greckiego
  • 1 duży ogórek
  • 1 pęczek rzodkiewek
  • 1 pęczek szczypiorku
  • ½ pęczka koperku
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki majonezu
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • sól
  • świeżo mielony pieprz

Do podania

  • 4 ugotowane jajka
  • kilka plasterków ogórka
  • świeży koperek
  • opcjonalnie kilka kostek awokado

Ogórka zetrzyj na tarce o grubych oczkach. Jeśli puści dużo soku, delikatnie go odciśnij. Rzodkiewki również zetrzyj lub pokrój w bardzo drobną kostkę. Szczypiorek i koperek drobno posiekaj. Do dużej miski wlej kefir i dodaj jogurt grecki. Wrzuć majonez, przeciśnięty czosnek i sok z cytryny. Całość dokładnie wymieszaj. Dodaj warzywa oraz zioła. Dopraw solą i dużą ilością świeżo mielonego pieprzu. Na koniec wstaw chłodnik do lodówki przynajmniej na godzinę. I tu zaczyna się najtrudniejsza część. Nie podjadać co pięć minut "tylko spróbuję, czy już dobry". 

Najbardziej lubię nalać chłodnik do głębokiego talerza, dodać połówki ugotowanego jajka, trochę koperku i kilka kostek awokado. Czasem dorzucam jeszcze kilka kostek lodu. Tak, wiem. Brzmi dziwnie. Spróbuj. Podziękujesz mi później. 

Chłodnik smakuje świeżo, lekko i kremowo. Ogórek przyjemnie chłodzi, rzodkiewka dodaje charakteru, koperek robi całą letnią robotę, a jajko sprawia, że to już nie jest tylko zupa. To pełnowartościowy obiad.

Dlaczego warto zrobić ten chłodnik?

  • idealny na upały
  • sycący mimo swojej lekkości
  • pełen świeżych warzyw i ziół
  • gotowy w kilkanaście minut
  • keto i low carb

Jeśli miałabym wybrać jedno danie, które najlepiej smakuje latem, byłby to właśnie ten chłodnik. Bo czasem najlepsze przepisy nie potrzebują piekarnika, długiej listy składników ani wielkiego planowania. Wystarczy kilka świeżych warzyw, dobra miska i chwila spokoju na tarasie. A reszta robi się sama. 

Pucharek malinowego kremu low carb

Mam teorię. Najlepsze desery to nie te najbardziej skomplikowane. Najlepsze są te, które robi się w kilka minut, a potem człowiek udaje, że przygotowywał je pół dnia . I właśnie taki jest ten malinowy krem. Lekki. Kremowy. Delikatnie waniliowy. Z przyjemną kwaskowością malin. I naprawdę trudno uwierzyć, że jest niskowęglowodanowy. Bo smakuje bardziej jak coś z dobrej kawiarni niż deser „na diecie”.


Składniki (2 duże porcje)

  • 250 g mascarpone
  • 150 ml śmietanki 30%
  • 2–3 łyżki erytrytolu pudru
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 150 g malin
  • 1 łyżka płatków migdałowych

Śmietankę ubij na puszysto. Nie na beton. Ma być lekka i kremowa. W osobnej misce wymieszaj mascarpone, erytrytol i wanilię. Połącz z ubitą śmietanką. Powstanie gładki, puszysty krem. Taki, którego bardzo łatwo ubywa jeszcze przed podaniem.

Do pucharków nałóż część kremu. Dodaj maliny. Następnie kolejną warstwę kremu. Na wierzchu rozsyp maliny i lekko podprażone płatki migdałowe. I gotowe. Serio. Cała filozofia.

Smakuje jak połączenie sernika na zimno i lekkiego musu. Maliny dodają świeżości, mascarpone kremowości, a migdały przyjemnej chrupkości. W efekcie powstaje deser, który znika zdecydowanie szybciej, niż się go przygotowuje.

Dlaczego warto go zrobić

  • low carb i keto
  • gotowy w 10 minut
  • bez pieczenia
  • lekki i kremowy
  • idealny na ciepłe dni
  • wygląda efektownie, choć robi się go banalnie prosto

Lubię desery, które nie wymagają specjalnej okazji. Wystarczy kawa, chwila spokoju i taki pucharek pełen malinowego kremu. A dzień od razu robi się przyjemniejszy.

Kawa czekoladowa na zimno, czyli deser, kawa i poprawiacz humoru w jednym

Nie wiem, kto wymyślił połączenie kawy i czekolady, ale ta osoba zdecydowanie wiedziała, co robi. Bo czasem zwykła kawa to za mało. A czasem człowiek ma ochotę na coś słodkiego, ale jednocześnie nie chce kończyć dnia z cukrowym rollercoasterem. I właśnie wtedy pojawia się ona. Kremowa, czekoladowa, lodowata i tak dobra, że pierwsza myśl po wypiciu brzmi: "To naprawdę jest low carb?"  Najlepsze jest to, że przygotowanie trwa krócej niż zastanawianie się, co obejrzeć wieczorem.


  • 200 ml mocnej, schłodzonej kawy
  • 150 ml śmietanki 30%
  • 1 łyżka gorzkiego kakao
  • 2–3 łyżeczki erytrytolu
  • kilka kostek lodu
  • opcjonalnie:
  • ½ miarki czekoladowej odżywki białkowej
  • szczypta cynamonu
  • odrobina ekstraktu waniliowego

Kawę zaparz wcześniej i dobrze schłódź. Do blendera wrzuć: schłodzoną kawę, śmietankę, kakao, erytrytol, kostki lodu, Jeśli używasz odżywki białkowej lub wanilii, dodaj je teraz. Miksuj około minuty. Powinna powstać gęsta, kremowa pianka. Taka, która już samym wyglądem zachęca do pierwszego łyka.

Przelej do wysokiej szklanki. Możesz posypać odrobiną kakao albo startą gorzką czekoladą bez cukru. Choć przyznam, że najczęściej nie mam tyle cierpliwości 😄

Smakuje trochę jak mrożona mokka z dobrej kawiarni, trochę jak deser, trochę jak nagroda za przeżycie upalnego dnia. Czekolada świetnie łączy się z kawą, a śmietanka sprawia, że całość jest aksamitna i naprawdę sycąca.

Dlaczego warto ją zrobić

  • niskowęglowodanowa
  • mocno czekoladowa
  • idealna na ciepłe dni
  • gotowa w kilka minut
  • smakuje jak coś dużo bardziej grzesznego, niż jest naprawdę

Jeśli lato miałoby smakować jak kawa, wyobrażam je sobie właśnie tak. Zimne, kremowe, czekoladowe i zdecydowanie warte dokładki.

Keto sernik na zimno z truskawkami

Lato ma swoje prawa. Człowiek otwiera piekarnik i już mu gorąco. Dlatego właśnie uwielbiam desery, które robią się praktycznie same. Bez pieczenia. Bez stania przy kuchence. Bez zastanawiania się, czy ciasto wyrosło. Ten sernik po prostu się robi. Potem trafia do lodówki. A później zaczyna się regularne sprawdzanie, czy już można ukroić kawałek. I tak, wiem doskonale, że takie kontrolne otwieranie lodówki nie przyspiesza chłodzenia. Nigdy nie przeszkadzało mi to próbować.


Składniki:

Spód

  • 150 g mąki migdałowej
  • 60 g roztopionego masła
  • 2 łyżki erytrytolu

Masa sernikowa

  • 500 g mascarpone
  • 250 ml śmietanki 30%
  • 80 g erytrytolu pudru
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 15 g żelatyny
  • 80 ml gorącej wody

Wierzch

  • 300–400 g świeżych truskawek
  • 2 galaretki truskawkowe bez cukru
  • 700 ml gorącej wody

Mąkę migdałową wymieszaj z erytrytolem i roztopionym masłem. Powstanie coś przypominającego mokry piasek. Przełóż do tortownicy o średnicy około 22 cm. Dociśnij łyżką lub dnem szklanki. Wstaw do lodówki.

Żelatynę rozpuść w gorącej wodzie i odstaw do lekkiego przestudzenia. Śmietankę ubij na puszysto. W drugiej misce zmiksuj mascarpone z erytrytolem i wanilią. Dodaj przestudzoną żelatynę. Na końcu delikatnie wmieszaj ubitą śmietankę. Powstanie lekka, kremowa masa. Taka, którą bardzo trudno zostawić w misce. Przełóż ją na przygotowany spód. Wstaw do lodówki na minimum godzinę.

Truskawki umyj i pokrój. Rozłóż je na schłodzonej masie sernikowej. Galaretki rozpuść w 700 ml gorącej wody. Odstaw do ostudzenia. To ważne. Naprawdę. Wylanie gorącej galaretki na sernik kończy się zwykle krótką lekcją cierpliwości i długim sprzątaniem. Kiedy galaretka zacznie lekko tężeć, delikatnie wylej ją na truskawki. Wstaw sernik do lodówki najlepiej na całą noc. Tak wiem. To brzmi okrutnie. Ale warto.

Sernik smakuje jak lato. Jest kremowy, lekki, truskawkowy, z przyjemną świeżością galaretki. I dokładnie taki, przy którym człowiek bierze mały kawałek... a potem wraca po większy 

Dlaczego warto zrobić ten sernik

  • bez pieczenia
  • keto i low carb
  • idealny na ciepłe dni
  • lekki i kremowy
  • wygląda pięknie na stole
  • smakuje jeszcze lepiej następnego dnia

Jeśli lato miałoby smakować jak deser, to właśnie tak. Truskawki, kremowy sernik i galaretka, która przypomina dzieciństwo, tylko tym razem bez cukrowej bomby.

Keto lody pistacjowe, przez które zamrażarka nagle staje się najczęściej odwiedzanym miejscem w domu

Mam ogromną słabość do lodów pistacjowych. Takich naprawdę pistacjowych. Nie zielonych od barwnika. Nie takich, które pistacje widziały tylko na zdjęciu. Tylko kremowych, puszystych i pełnych smaku. Przez długi czas wydawało mi się, że takich lodów nie da się zrobić w domu. A potem okazało się, że jednak się da. I to takich, które spokojnie mogą konkurować z lodziarnią. A już na pewno z lodami z sieciówek.

  • 250 ml śmietanki 30%
  • 250 g mascarpone
  • 80–100 g obranych, niesolonych pistacji
  • 50–70 g erytrytolu pudru
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • szczypta soli

Pistacje zmiksuj na bardzo drobno. Nie muszą być idealnie gładkie. Kilka większych kawałków daje później świetny efekt. I tę przyjemność, kiedy trafia się na chrupiący kawałek pistacji.

Do dużej miski wlej schłodzoną śmietankę. Ubij ją na puszysto. Nie na beton. Ma być lekka i kremowa. W drugiej misce wymieszaj mascarpone, erytrytol, wanilię i szczyptę soli. Dodaj zmielone pistacje. Całość wymieszaj. Następnie delikatnie połącz z ubitą śmietanką. Nie mieszaj jak ciasta na naleśniki. Chodzi o zachowanie puszystości. To właśnie ona później robi całą robotę.

Przełóż masę do pojemnika. Wyrównaj wierzch. Posyp kilkoma dodatkowymi pistacjami. Wstaw do zamrażarki na około 4–5 godzin. Jeśli wytrzymasz 😄

Wyjmij lody około 10–15 minut przed podaniem. Staną się bardziej kremowe i będą nabierały się jak prawdziwe lody z dobrej lodziarni.

Wyobraź sobie połączenie kremowego mascarpone, delikatnej śmietanki, dużej ilości prawdziwych pistacji i słodyczy bez cukrowego przesytu.

To są lody, które smakują bogato. Tak porządnie. Nie wodniście. Nie sztucznie. Po prostu luksusowo.

Dlaczego warto je zrobić:

  • keto i low carb
  • bez cukru
  • bez maszyny do lodów
  • puszyste i kremowe
  • pełne prawdziwego smaku pistacji

Nie wiem, czy są lepsze od wszystkich lodów świata. Wiem tylko, że kiedy stoją w zamrażarce, człowiek nagle znajduje bardzo dużo powodów, żeby akurat przechodzić obok kuchni 

Niskowęglowodanowe ciasto z rabarbarem i kruszonką migdałową

Rabarbar ma w sobie coś wyjątkowego. Przez większą część roku człowiek o nim nie myśli. A potem nagle pojawia się na straganach i zaczyna się: "Może kompot?" "Może drożdżowe?" "Może placek u babci?"  U mnie najczęściej kończy się na cieście. Ale nie byle jakim. Bo skoro już piec, to niech będzie wilgotne, pachnące wanilią i takie, że po pierwszym kawałku człowiek od razu planuje drugi. A przy okazji niech będzie niskowęglowodanowe. Bo jedno drugiemu wcale nie przeszkadza.


Składniki na ciasto

  • 4 jajka
  • 100 g miękkiego masła
  • 80 g erytrytolu
  • 150 g mąki migdałowej
  • 50 g mielonych migdałów
  • 100 ml śmietanki 30%
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 300 g rabarbaru

Kruszonka

  • 50 g mąki migdałowej
  • 30 g zimnego masła
  • 20 g erytrytolu
  • szczypta cynamonu

Rabarbar umyj i pokrój na kawałki długości około 1–2 cm. Jeśli trafił Ci się wyjątkowo kwaśny egzemplarz, możesz oprószyć go odrobiną erytrytolu i odstawić na kilka minut. Choć przyznam, że lubię ten charakterek rabarbaru.

Masło utrzyj z erytrytolem. Dodawaj po jednym jajku. Następnie wlej śmietankę i wanilię. Wsyp mąkę migdałową, mielone migdały oraz proszek do pieczenia. Powstanie gęste, kremowe ciasto. Przełóż je do tortownicy o średnicy około 22 cm. Na wierzchu rozsyp rabarbar. Nie wciskaj go na siłę. Podczas pieczenia sam znajdzie sobie miejsce.

W miseczce rozetrzyj palcami wszystkie składniki. Powinna przypominać mokry piasek. Ten moment zawsze przypomina mi dzieciństwo i podjadanie kruszonki jeszcze przed pieczeniem. Posyp nią całe ciasto.

Piecz około 45–50 minut w 175°C. Wierzch powinien być złocisty. Kruszonka lekko chrupiąca. A dom pachnieć tak, że nagle wszystkim przypomina się, gdzie jest kuchnia.

Ciasto smakuje dokładnie tak, jak powinno smakować dobre ciasto z rabarbarem. Najpierw delikatna słodycz. Potem przyjemna kwaskowość owoców. Na końcu maślana kruszonka. I nagle okazuje się, że ten kawałek, który miał być "tylko do kawy", jakoś tajemniczo znika.

Dlaczego warto upiec to ciasto

  • niskowęglowodanowe
  • bez pszennej mąki
  • wilgotne i miękkie
  • z chrupiącą kruszonką
  • idealne do kawy, herbaty i majowych popołudni

Rabarbar nie zostaje z nami na długo. Dlatego warto wykorzystać ten moment i upiec coś, co pachnie domem, spokojem i początkiem lata.

Karkówka duszona z pieczarkami i cukinią

Przyznaję się bez bicia. Lubię takie obiady, które pachną już wtedy, kiedy jeszcze nie są gotowe. Takie, które sprawiają, że człowiek co chwilę zagląda do patelni, jakby od tego mięso miało szybciej się zrobić. I właśnie taka jest ta karkówka. Miękka, soczysta, otulona aromatycznym sosem z pieczarek i warzyw. Bez mąki. Bez zagęstników. Bez całego tego kombinowania. Po prostu porządne jedzenie.


Składniki (4 porcje)

  • 700 g karkówki
  • 300 g pieczarek
  • 1 średnia cukinia
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 200 ml śmietanki 30%
  • 2 łyżki masła klarowanego
  • 1 łyżeczka musztardy
  • ½ łyżeczki papryki wędzonej
  • ½ łyżeczki tymianku
  • sól i pieprz

Przygotowanie

Karkówkę pokrój w niezbyt cienkie plastry. Posól, popieprz i oprósz papryką wędzoną. Na dużej patelni rozgrzej masło klarowane. Obsmaż mięso z obu stron. Nie chodzi o to, żeby było gotowe. Ma złapać kolor. Ten kolor, który mówi: "o tak, będzie dobrze."  Przełóż mięso na talerz.

Warzywa

Na tej samej patelni podsmaż cebulę. Dodaj czosnek. Potem pieczarki. I tu zaczyna się magia. Bo pieczarki najpierw puszczają wodę, a potem nagle zaczynają pachnieć tak, że człowiek robi się głodny po raz drugi. Na końcu dodaj pokrojoną cukinię. Podsmaż jeszcze kilka minut.

Sos

Do warzyw dodaj śmietankę, musztardę i tymianek. Wymieszaj. Włóż karkówkę z powrotem na patelnię. Przykryj. Duś około 30–40 minut na małym ogniu. I teraz pozostaje najtrudniejsza część. Czekanie.

Najczęściej podaje z dużą sałatką, z surówką z nowalijek, z brokułem na maśle, albo po prostu w misce, z dużą ilością sosu. Bo szkoda byłoby zostawić choć kroplę.

Smakuje dokładnie tak, jak powinien smakować domowy obiad. Mięso jest miękkie. Pieczarki robią całą aromatyczną robotę. Cukinia dodaje lekkości. A sos... Powiedzmy tylko tyle, że bardzo łatwo nagle potrzebować dokładki.

Dlaczego warto zrobić ten obiad

  • niskowęglowodanowy
  • sycący na długo
  • prosty do przygotowania
  • idealny także na drugi dzień
  • pachnie tak, że wszyscy krążą wokół kuchni

Niektóre przepisy są efektowne. Niektóre modne. A niektóre po prostu sprawiają, że przy stole robi się cicho, bo wszyscy zajęci są jedzeniem. I ta karkówka zdecydowanie należy do tej ostatniej kategorii 

Sałatka z pieczonym kurczakiem, fetą i prażonym słonecznikiem

Czasami największe kulinarne sukcesy nie zaczynają się od wielkiego planowania. Zaczynają się od otwarcia lodówki i myśli: "No dobrze, co ja tu mam?"  Tak właśnie było z tą sałatką. Miała być zwykłą kolacją. Taką bez fajerwerków. A potem okazało się, że jest chrupiąco, kremowo, słono, świeżo i właściwie wszystko się zgadza. Od tamtej pory wraca regularnie. Bo nie wymaga wielkich zakupów, a smakuje tak, jakby człowiek jednak trochę się postarał.


Składniki (2 porcje)

  • 1 filet z kurczaka
  • mix sałat
  • 100 g sera feta
  • ½ ogórka
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • ½ czerwonej papryki
  • 2 łyżki pestek słonecznika
  • 1 małe awokado

Marynata do kurczaka

  • 1 łyżka oliwy
  • ½ łyżeczki papryki wędzonej
  • ½ łyżeczki czosnku granulowanego
  • sól i pieprz

Dressing

  • 3 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka musztardy
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • szczypta soli
  • świeżo mielony pieprz

Przygotowanie

Kurczaka natrzyj przyprawami i oliwą. Usmaż albo upiecz - jak Ci wygodniej. Kiedy ostygnie, pokrój go na kawałki. W międzyczasie wrzuć pestki słonecznika na suchą patelnię. Dosłownie kilka minut. Moment nieuwagi i zamiast prażonych pestek mamy materiał na opowieść o spaleniźnie 😄

Składanie sałatki

Na talerzu albo w dużej misce rozłóż mix sałat. Dodaj pokrojonego ogórka, paprykę, pomidorki i awokado. Na wierzchu połóż kurczaka. Dodaj pokruszoną fetę. Posyp prażonym słonecznikiem. Polej dressingiem. I gotowe.

Smakuje dokładnie tak, jak powinna smakować dobra sałatka. Nie jak obowiązek. Nie jak dieta. Jak jedzenie. Takie prawdziwe. Kurczak daje konkret. Feta przyjemną słoność. Awokado kremowość. A słonecznik robi tę chrupiącą robotę, bez której coś by tu jednak brakowało.

Dlaczego warto ją zrobić

  • niskowęglowodanowa
  • sycąca
  • świetna na kolację i do lunchboxa
  • pełna smaku
  • gotowa w kilkanaście minut

Najbardziej lubię przepisy, które nie próbują nikogo przekonywać, że są zdrowe. Po prostu są tak dobre, że człowiek zjada je z przyjemnością. A ta sałatka zdecydowanie należy do tej grupy.

Niskowęglowodanowe ciasto z truskawkami i wanilią

Truskawki mają jedną wadę. Pojawiają się, człowiek kupuje kilogram, a potem nagle okazuje się, że trzeba podjąć bardzo ważną decyzję: zjeść od razu czy zrobić ciasto? U mnie odpowiedź zwykle brzmi: ciasto. Bo są takie połączenia, które po prostu działają. Truskawki, wanilia, delikatne ciasto i kawa na tarasie albo balkonie. I nie, dieta niskowęglowodanowa wcale nie oznacza, że trzeba wtedy siedzieć z liściem sałaty i patrzeć smutno na innych. Wręcz przeciwnie. To ciasto jest miękkie, wilgotne, pachnie latem i naprawdę trudno uwierzyć, że jest low carb.


Składniki

  • 4 jajka
  • 100 g miękkiego masła
  • 80 g erytrytolu
  • 150 g mąki migdałowej
  • 50 g mielonych migdałów
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 100 ml śmietanki 30%
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 250–300 g truskawek

Przygotowanie

Piekarnik nagrzej do 175°C. Formę o średnicy około 22 cm wyłóż papierem do pieczenia. Masło utrzyj z erytrytolem na jasną masę. Dodawaj po jednym jajku i cały czas miksuj. Następnie dodaj śmietankę oraz wanilię. Wsyp mąkę migdałową, mielone migdały i proszek do pieczenia. Powstanie gęste, kremowe ciasto. Przełóż je do formy. Na wierzchu ułóż przekrojone truskawki. Nie żałuj ich. Naprawdę. Im więcej truskawek, tym więcej szczęścia.

Piecz około 40–45 minut. Wierzch powinien być lekko złocisty, a kuchnia pachnieć tak, że nagle wszyscy znajdują powód, żeby tam zajrzeć. Po upieczeniu zostaw ciasto do ostygnięcia. Choć wiem, że to rada z gatunku tych trudnych do wykonania.

Smakuje jak lato - naprawdę.

Miękkie, delikatnie maślane ciasto i soczyste truskawki tworzą duet, przy którym człowiek bierze kolejny kawałek z bardzo logicznym uzasadnieniem: "przecież są owoce.". 

Mała prawda z mojej kuchni

Największe zagrożenie dla tego ciasta? Przechodzenie obok niego. Za pierwszym razem odkraja się mały kawałek. Za drugim wyrównuje brzeg. Za trzecim człowiek przestaje zadawać pytania.

Dlaczego warto je upiec

  • niskowęglowodanowe
  • bez pszennej mąki
  • wilgotne i miękkie
  • pełne truskawek
  • idealne do kawy i letnich popołudni

Kiedy w domu pojawiają się świeże truskawki, trudno mi myśleć o czymkolwiek innym. No może poza tym, czy zdążę zrobić zdjęcie ciasta, zanim zniknie połowa blaszki 

Niskowęglowodanowe muffinki jajeczne do lunchboxa

Bardzo lubię takie jedzenie, które można po prostu otworzyć i zjeść bez całego zamieszania. Bez podgrzewania pięciu rzeczy. Bez kombinowania. Bez sytuacji, w której człowiek o 7 rano stoi nad lodówką i patrzy w nią jak w życiowe decyzje 😄 I właśnie dlatego te muffinki są genialne. Bo robi się je raz… a potem nagle przez dwa dni człowiek ma gotowe śniadanie albo lunch do pracy. I jeszcze smakują tak dobrze, że serio trudno skończyć na jednej.


Składniki (na około 8 muffinek)

  • 6 jajek
  • 100 ml śmietanki 30%
  • 100 g sera cheddar albo mozzarelli
  • 100 g szynki, boczku albo pieczonego kurczaka
  • garść szpinaku
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • sól i pieprz
  • ½ łyżeczki oregano
  • szczypta papryki wędzonej

Przygotowanie

Piekarnik nagrzej do 180°C. W misce roztrzep jajka ze śmietanką. Dodaj przyprawy i starty ser. Potem wrzuć pokrojoną szynkę albo kurczaka, szpinak i kawałki pomidorków. I już na tym etapie wygląda to trochę jak „wszystko dobre wrzucone do jednej miski”.

Masę przelej do foremek na muffinki. Nie nalewaj pod samą górę, bo jajka podczas pieczenia lubią sobie trochę urosnąć i poczuć wolność. Piecz około 20–25 minut. Wierzch powinien być lekko złocisty, a środek ścięty.

Smakują trochę jak połączenie omletu, zapiekanki i śniadania „na bogato”. Są kremowe od sera, lekko świeże od pomidorków, konkretne i sycące. I naprawdę świetnie smakują nawet na zimno.

Czy to lunchbox idealny? Zdecydowanie tak. Wrzucasz kilka muffinek do pudełka, dodajesz trochę warzyw albo małą sałatkę i nagle człowiek ma jedzenie, które wygląda jak dobrze ogarnięte życie. 

Dlaczego warto je zrobić:

– low carb / keto
– świetne do pracy
– dobre także na zimno
– szybkie i proste
– można zmieniać dodatki i nigdy się nie nudzą

Takie przepisy lubię najbardziej. Bez udawania fit-kuchni z internetu. Po prostu dobre, sycące jedzenie, które naprawdę ułatwia dzień

Kawa mrożona, przez którą człowiek nagle przestaje narzekać na upały

Nie wiem, kto pierwszy wpadł na pomysł wrzucenia lodu do kawy… ale ta osoba zasługuje na coś dobrego. Bo kiedy za oknem robi się gorąco, człowiek niby chce kawy… ale jednocześnie marzy o czymś zimnym. I wtedy pojawia się ona. Kremowa, zimna, lekko słodka kawa mrożona, która smakuje trochę jak deser, trochę jak „nagroda za przeżycie upału”. A najlepsze jest to, że w wersji low carb dalej smakuje obłędnie. Bez cukrowej bomby. Bez miliona kalorii. Za to z tym uczuciem: „ojej, to jest naprawdę dobre”.


Składniki

  • 200 ml mocnej, schłodzonej kawy
  • 100 ml śmietanki 30% albo mleka migdałowego
  • 1–2 łyżeczki erytrytolu
  • kilka kostek lodu
  • opcjonalnie:
  • ½ miarki odżywki białkowej waniliowej
  • szczypta cynamonu
  • bita śmietanka bez cukru

Przygotowanie

I tu naprawdę wszystko trwa chwilę. Do blendera albo shakera wrzuć: schłodzoną kawę, śmietankę, erytrytol, lód. I miksujesz. Jeśli dodajesz odżywkę albo cynamon — też wrzuć od razu. 

Najlepiej podaj w dużej szklance. Takiej, która już samym wyglądem mówi: „usiądź na chwilę”. Możesz dorzucić kostki lodu, trochę bitej śmietanki albo posypać cynamonem. Albo nie robić nic i wypić od razu przy kuchennym blacie. Też rozumiem.

Kawa smakuje kremowo, kawowo i bardzo letnio. I ma w sobie coś takiego, że człowiek bierze pierwszy łyk i nagle nawet sprzątanie kuchni wydaje się mniej dramatyczne.

Mała rada z mojej kuchni

Najlepiej wcześniej schłodzić kawę w lodówce. Bo kiedy wrzuca się gorącą na lód… powstaje bardziej „smutna kawa z wodą” niż kawa mrożona. 

Dlaczego warto ją zrobić

– low carb
– szybka
– idealna na ciepłe dni
– smakuje jak deser
– i daje dokładnie ten typ przyjemności, którego człowiek potrzebuje latem

Największy problem tej kawy? Bardzo łatwo zaczyna się robić ją codziennie 

Borówkowy koktajl low carb

Słońce wpada przez okno, człowiek nagle ma mniej ochoty na ciężkie jedzenie i bardziej na coś zimnego, świeżego i przyjemnego. I właśnie wtedy wjeżdża on. Borówkowy koktajl, który robi się dosłownie chwilę, a smakuje tak, jakby człowiek zamówił coś „fit i fancy” w kawiarni. Tylko tutaj wszystko dzieje się we własnej kuchni, bez wydawania połowy majątku na trzy łyki i listek mięty.


Składniki

  • 250 ml kefiru
  • garść borówek
  • 1 łyżka nasion chia
  • 1 miarka odżywki białkowej waniliowej albo śmietankowej
  • 1–2 łyżeczki erytrytolu
  • kilka kostek lodu

Przygotowanie

Do blendera wrzuć wszystkie składniki, zmiksuj wszystko na gładko i właściwie tyle.

Mała rada z mojej kuchni

Jeśli wrzucisz wcześniej borówki do zamrażarki, koktajl wyjdzie jeszcze lepszy. Taki bardziej kremowy, zimny i trochę „deserowy”. A chia po kilku minutach robi fajną, lekko gęstą konsystencję.

Koktajl smakuje lekko, kremowo, borówkowo. I naprawdę bardzo „letnio”. To jest dokładnie ten typ koktajlu, który człowiek bierze do ręki, siada przy otwartym oknie i nagle wszystko wydaje się trochę spokojniejsze.

Dlaczego warto go zrobić

– low carb
– szybki i prosty
– syci na długo
– świetny na ciepłe dni
– i smakuje jak mały letni deser

Kurczak w kremowym sosie czosnkowym low carb

Nie wiem, jak to działa, ale są takie obiady, które pachną już od progu. I człowiek jeszcze nawet nie zdąży zdjąć kurtki, a już słyszy: „ojej, co tak pachnie?”  I właśnie taki jest ten kurczak. Prosty. Bez miliona składników. Bez dziwnych produktów, których potem używa się raz na trzy lata. Za to z kremowym sosem, czosnkiem i takim smakiem, że naprawdę chce się wyjadać sos kawałkiem mięsa do ostatniej kropli.


Składniki

  • 2 filety z kurczaka
  • 2 łyżki masła klarowanego
  • 3 ząbki czosnku
  • 200 ml śmietanki 30%
  • 50 g tartego parmezanu
  • garść świeżego szpinaku
  • sól i pieprz
  • ½ łyżeczki oregano
  • szczypta chili (opcjonalnie)

Przygotowanie

Kurczaka przekrój na cieńsze kawałki i dopraw solą oraz pieprzem. Na patelni rozgrzej masło klarowane i smaż mięso kilka minut z każdej strony, aż zrobi się złociste. I tu już zaczyna się ten zapach, przez który człowiek co chwilę zagląda do kuchni. Przełóż kurczaka na chwilę na talerz.

Sos

Na tę samą patelnię wrzuć przeciśnięty czosnek. Dosłownie chwilę - tylko żeby zaczął pachnieć, nie przypalił się. Dodaj śmietankę, parmezan i przyprawy. Mieszaj, aż sos zrobi się kremowy. Na koniec wrzuć szpinak i poczekaj, aż lekko zwiędnie.

Włóż kurczaka z powrotem do sosu. Niech wszystko razem chwilę się podusi, żeby mięso przeszło tym smakiem. I ostrzegam - na tym etapie bardzo trudno nie zacząć podjadać prosto z patelni.

Ja najczęściej podaję z brokułem, sałatką albo po prostu z dodatkową porcją sosu, bo szkoda byłoby go zmarnować.

Kurczak smakuje kremowo, czosnkowo i bardzo „comfort food”. To jest dokładnie ten typ obiadu, który wygląda niepozornie, a potem nagle wszyscy milkną przy jedzeniu. A to zawsze jest dobry znak.

Mała prawda z mojej kuchni

Największy problem tego przepisu? To, że człowiek później zaczyna dodawać „więcej sosu” do wszystkiego. Bo ten sos naprawdę robi całą robotę.

Dlaczego warto go zrobić

– szybki obiad
– low carb / keto
– sycący i bardzo domowy
– prosty, ale smakuje jak „coś więcej”
– i robi ten typ zapachu, który przyciąga ludzi do kuchni 

Niektóre przepisy są skomplikowane. A niektóre po prostu wychodzą dobrze. I ten kurczak zdecydowanie należy do tej drugiej grupy

Niskowęglowodanowa zapiekanka z cukinii i mięsa mielonego

Nie wiem, jak to się dzieje, ale są takie dania, które człowiek robi „na szybko”… a potem nagle okazuje się, że myśli o nich następnego dnia. I ta zapiekanka dokładnie taka jest. Bo niby prosta. Niby tylko cukinia, mięso, ser i kilka dodatków. A potem wyciągasz ją z piekarnika i nagle cała kuchnia pachnie tak, że człowiek zaczyna krążyć obok „tylko sprawdzić”. I jeszcze ten ser na górze… No naprawdę ciężko tu o silną wolę.

Składniki

  • 2 średnie cukinie
  • 500 g mięsa mielonego (u mnie indyk albo wołowina)
  • 1 mała cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 200 ml passaty pomidorowej
  • 150 g sera mozzarella
  • 2 łyżki tartego parmezanu
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka oregano
  • ½ łyżeczki bazylii
  • sól i pieprz

Przygotowanie

Zaczynamy od cukinii. Pokrój ją w cienkie plastry. Możesz nożem, możesz obieraczką — byle cienko, wtedy zapiekanka wychodzi dużo lepsza. Lekko posól i odstaw na kilkanaście minut. I tu dzieje się ta mniej romantyczna część gotowania.  Cukinia puści wodę. Trzeba ją delikatnie osuszyć ręcznikiem papierowym. Ale warto. Naprawdę warto.

Sos

Na patelni rozgrzej oliwę. Wrzuć cebulę, chwilę podsmaż, dodaj czosnek i mięso mielone. Smaż, aż mięso się zarumieni. Dodaj passatę i przyprawy. Niech to sobie chwilę pobąbelkuje i pachnie jak coś, co człowiek chce wyjadać prosto z patelni.

Składanie

Na dno naczynia daj trochę sosu. Potem cukinia. Potem mięso. Potem trochę mozzarelli. I tak warstwami, aż skończą się składniki. Na górę reszta sera i parmezan. Bo życie jest za krótkie na smutne zapiekanki.

Pieczenie

Piecz około 30–35 minut w 190°C. Wierzch powinien być złocisty, pachnący i lekko bąbelkowy od sera. I ostrzegam — bardzo trudno wtedy czekać, aż trochę ostygnie.

Zapiekanka smakuje bardzo konkretnie. Jest kremowo od sera, aromatycznie od mięsa i zaskakująco „comfort food”, mimo że nie ma tu makaronu ani ton mąki. I nagle okazuje się, że cukinia potrafi robić naprawdę dobrą robotę.

Mała prawda z mojej kuchni

Ta zapiekanka następnego dnia smakuje jeszcze lepiej. O ile oczywiście coś zostanie.

Dlaczego warto ją zrobić

– low carb / keto
– sycąca i bardzo „domowa”
– świetna także do lunchboxa
– prosta, ale robi efekt „ooo”
– i naprawdę daje poczucie porządnego jedzenia

Czasem najlepsze przepisy to właśnie te, które nie miały być niczym wielkim. A potem człowiek bierze dokładkę… i już wiadomo, że przepis zostaje na dłużej.

Keto lunchbox z pulpecikami i pieczonymi warzywami

Nie wiem, kto wymyślił, że jedzenie do pracy musi być nudne. Kanapka zawinięta w pośpiechu, smutny jogurt albo coś kupionego „byle szybko”, a potem człowiek siedzi i marzy o normalnym obiedzie. A przecież pudełko do pracy może wyglądać tak, że człowiek czeka na przerwę już od rana. U mnie ostatnio wygrywa taki zestaw: aromatyczne pulpeciki, pieczone warzywa, feta i świeża rukola. Wszystko low carb, sycące i naprawdę dobre nawet na zimno. I co najważniejsze — robi się bez wielkiego stania przy kuchni.


Składniki (2 porcje)

Pulpeciki
  • 400 g mięsa mielonego z indyka lub kurczaka
  • 1 jajko
  • 2 łyżki tartego parmezanu
  • 1 ząbek czosnku
  • ½ łyżeczki oregano
  • ½ łyżeczki papryki wędzonej
  • sól i pieprz

Warzywa

  • 1 mała cukinia
  • 1 czerwona papryka
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • 2 łyżki oliwy
  • sól i pieprz

Dodatki

  • garść rukoli albo mixu sałat
  • 80 g sera feta
  • kilka oliwek

Dressing

  • 3 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka musztardy
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • pieprz

Przygotowanie

Do miski wrzuć mięso, jajko, parmezan, przeciśnięty czosnek i przyprawy. Wymieszaj wszystko dokładnie. Uformuj małe pulpeciki i ułóż je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Obok rozłóż pokrojoną cukinię i paprykę. Polej warzywa oliwą, dopraw solą i pieprzem. Piecz około 20–25 minut w 190°C. W tym czasie przygotuj dressing — po prostu wymieszaj wszystkie składniki.

Składanie pudełka

Na dno wrzuć rukolę albo mix sałat. Dodaj pieczone warzywa, pulpeciki, pomidorki, kawałki fety i oliwki. Dressing możesz polać od razu albo zabrać w małym pojemniku i dodać tuż przed jedzeniem. Ta druga opcja daje poczucie profesjonalnie przygotowanego lunchboxa.

Jak smakuje?

Bardzo konkretnie. Pulpeciki są miękkie i aromatyczne, feta dodaje słoności, pieczona papryka robi się lekko słodka, a rukola daje świeżość. I nagle okazuje się, że pudełko do pracy może wyglądać jak coś z fajnej kawiarni, a nie jak „jedzenie awaryjne”.

Mała prawda z mojej kuchni

Najtrudniejszy moment? Nie podjadać pulpecików jeszcze przed zapakowaniem.

Dlaczego warto zrobić taki lunchbox

– syci na długo
– dobrze smakuje na zimno
– jest low carb / keto
– można przygotować dzień wcześniej
– i naprawdę poprawia humor w pracy

Dobre jedzenie w środku dnia robi większą różnicę, niż człowiek czasem myśli. Zwłaszcza kiedy zamiast przypadkowej przekąski otwierasz pudełko, na które naprawdę masz ochotę 

Sernik baskijski w stylu low carb

Są takie ciasta, które trzeba pilnować. Temperatura, czas, proporcje, żeby nie opadło, nie pękło, nie zrobiło się za suche… A potem pojawia się on. Sernik baskijski. Czyli taki, który z założenia ma być trochę „nieidealny”. Przypieczony z wierzchu, miękki w środku, trochę jakby się rozlał, trochę jakby ktoś powiedział: „dobra, już wystarczy pilnowania, teraz ma być po prostu dobre”. I powiem Wam – to jest jeden z tych serników, które robi się raz… a potem człowiek wraca do niego częściej, niż planował. A w tej wersji? Low carb. Bez wyrzutów sumienia. Za to z pełnią smaku.


Składniki

  • 500 g twarogu sernikowego (zmielonego, gładkiego)
  • 200 ml śmietanki 30%
  • 3 jajka
  • 80–100 g erytrytolu (w zależności jak słodkie lubisz)
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 1 łyżka mąki migdałowej
  • opcjonalnie:
  • szczypta soli (polecam – podkręca smak)

Przygotowanie

Rozgrzej piekarnik do 220°C. Tak, dobrze widzisz – tutaj nie ma delikatnego pieczenia. Tu ma się dziać. Formę (najlepiej ok. 18–20 cm) wyłóż papierem do pieczenia. I nie wygładzaj go za bardzo – te zagięcia i „nierówności” to część uroku tego sernika. W misce połącz twaróg z erytrytolem. Dodaj jajka i wymieszaj do połączenia (nie trzeba ubijać – to nie konkurs na puszystość). Dodaj śmietankę, wanilię i mąkę migdałową. Wymieszaj wszystko do uzyskania gładkiej, dość płynnej masy. I teraz najlepsze – wylej ją do formy i… tyle.Bez stresu. Bez kombinowania.

Pieczenie

Piecz przez 25–30 minut. Wierzch powinien się mocno przyrumienić – wręcz przypiec. Środek może być jeszcze lekko „drgający” – i tak ma być. Nie panikuj. To nie zakalec. To plan. Po wyjęciu sernik opadnie i się ustabilizuje. Najlepiej smakuje po kilku godzinach w lodówce, ale… jeśli spróbujesz go jeszcze lekko ciepłego, też zrozumiem. Naprawdę.

Jak smakuje?

To nie jest klasyczny sernik. Jest:

– kremowy
– delikatny
– lekko karmelowy od tej przypieczonej góry
– i taki… trochę deserowy, trochę „nie do końca poważny”

I właśnie to w nim jest najlepsze.

Mała prawda z mojej kuchni

Ten sernik ma jedną cechę. Kroisz kawałek. Mówisz: „tylko spróbuję”. I nagle się orientujesz, że widelec jakoś dziwnie często wraca po kolejne „małe kawałki”.

Dlaczego warto go zrobić

– jest prosty (naprawdę prosty)
– nie wymaga idealnej ręki do wypieków
– jest low carb
– wygląda „niedbale”, a smakuje jak z dobrej kawiarni
– i daje ogromną satysfakcję

I powiem Wam jeszcze jedno. To jest jeden z tych przepisów, które bardzo pasują do życia. Bo nie wszystko musi być idealne, żeby było naprawdę dobre. 

Keto pudełko: sałatka z kurczakiem, awokado i jajkiem

Znasz ten moment, kiedy rano robisz coś „na szybko do pracy”… a potem o 11:00 patrzysz na to pudełko i myślisz: „no dobrze… zjem, ale bez entuzjazmu”. I właśnie dlatego zaczęłam robić takie dania, które naprawdę chce się otworzyć w pracy. Takie, które dobrze smakują na zimno, są sycące i nie kończą się podjadaniem wszystkiego wokół. I to jest jedno z nich. To jest taki zestaw, który robi robotę. Jest konkretnie, jest kremowo, jest chrupiąco i człowiek naprawdę jest najedzony.


Składniki (1 porcja)

  • 1 pierś z kurczaka
  • 1 jajko
  • ½ awokado
  • garść mixu sałat
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • garść ogórka (świeżego albo kiszonego — jak lubisz)
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 łyżeczka majonezu
  • sól, pieprz
  • odrobina papryki (słodkiej lub wędzonej)

Przygotowanie

Kurczaka przypraw solą, pieprzem i papryką. Usmaż na patelni albo ugrilluj — jak Ci wygodniej. Jajko ugotuj na twardo. Reszta to już czysta przyjemność. Do pudełka wrzuć sałatę, pokrojonego kurczaka, jajko, awokado, pomidorki i ogórka.

Dressing

Wymieszaj oliwę z majonezem, dodaj odrobinę soli i pieprzu. Możesz też dorzucić odrobinę musztardy albo soku z cytryny, jeśli lubisz bardziej wyrazisty smak. Polej sałatkę albo… ostaw sos w małym pojemniku i dodaj tuż przed jedzeniem (to jest wersja dla cierpliwych 😄)

Jak to smakuje w pracy?

I tu najlepsza część. Otwierasz pudełko… i zamiast „meh”, masz: „o, to jest dobre”. Jest kremowo od awokado, konkretnie od kurczaka, sycąco dzięki jajku, świeżo od warzyw. I nagle okazuje się, że nie potrzebujesz batonika, drożdżówki ani „czegoś jeszcze”.

Mała prawda z mojej kuchni

Najlepsze jest to, że możesz to przygotować wieczorem. A rano tylko zabierasz pudełko i wychodzisz. Bez stresu. Bez kombinowania.

Dlaczego to działa

– low carb / keto
– sycące na długo
– szybkie do zrobienia
– dobrze smakuje na zimno
– i wygląda tak, że aż chce się jeść

I powiem Wam jeszcze jedno. To jest ten typ jedzenia, który naprawdę pomaga ogarnąć dzień. Bo kiedy dobrze zjesz w pracy… wszystko jakoś idzie łatwiej.

Sałatka z burratą, prosciutto i chrupiącymi dodatkam

Są takie kolacje, kiedy człowiek nie chce stać przy kuchni. Nie chce smażyć, pilnować, przekładać, zastanawiać się „czy już”. Chce coś dobrego. Trochę eleganckiego. Ale takiego, co robi się bez stresu. I właśnie wtedy wchodzi ta sałatka. Bo umówmy się - burrata na środku talerza robi połowę roboty. A reszta to już tylko dobre towarzystwo.

Składniki (na 2 porcje)

  • mix sałat
  • 2 kulki burraty
  • ok. 80–100 g prosciutto
  • garść pomidorków koktajlowych
  • ½ awokado
  • garść orzechów włoskich lub pinii
  • kilka oliwek (opcjonalnie, ale polecam)

Dressing

  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka musztardy
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • sól i pieprz

opcjonalnie: kilka kropli miodu albo erytrytolu (jeśli lubisz delikatną równowagę smaku)

Przygotowanie

I tu naprawdę dzieje się magia prostoty. Na talerzu rozłóż mix sałat. Nie upychaj - niech będzie lekko i naturalnie. Na środku połóż całą burratę. Tak, w całości. Nie kroimy. Nie ruszamy. Ona ma zrobić efekt „wow”. Wokół rozłóż porwane kawałki prosciutto. Nie układaj równo - niech wygląda, jakby samo się ułożyło. Dodaj pomidorki (przekrojone na pół), kawałki awokado i orzechy.

Dressing

Wymieszaj wszystkie składniki i polej delikatnie całość. Nie zalewaj — to nie sałatka do pływania. Tu wszystko ma być lekko podkreślone, nie przykryte.

Jak to jeść?

Najlepiej tak:

rozrywasz burratę widelcem
ona się delikatnie rozpływa
miesza z sałatą i dressingiem

i nagle masz na widelcu wszystko naraz.

Jak smakuje?

Świeżo. Kremowo. Lekko słono od szynki. Trochę chrupiąco od orzechów. I to jest dokładnie ten moment, kiedy człowiek myśli: „dlaczego ja nie robię takich kolacji częściej?”

Mała prawda z mojej kuchni

To jest jedna z tych sałatek, które robi się „na szybko”… a potem nagle zaczyna się robić je częściej, niż planowałaś. Bo daje efekt restauracji. A robi się ją w kilka minut.

Dlaczego ją pokochasz

– szybka i bez stresu
– wygląda pięknie na talerzu
– low carb / keto friendly
– idealna na kolację „dla siebie” albo „dla kogoś”

I powiem Wam jeszcze jedno. To jest taki przepis, który pokazuje, że czasem naprawdę nie trzeba dużo, żeby było dobrze. Wystarczy burrata, trochę dobrych składników… i chwila spokoju przy stole

Surówka z nowalijek, czyli smak, na który czeka się całą zimę

Co roku po zimie czekam na nowalijki. Na ten moment, kiedy w sklepie pojawia się pierwszy szczypiorek, rzodkiewka i ogórek. I nagle człowiek ma ochotę na coś… zielonego. Świeżego. Prostego. Bo po zimie wszystko smakuje jakoś inaczej. Nawet zwykła kanapka z ogórkiem robi się wydarzeniem. I ta surówka to jest dokładnie taki moment na talerzu. Bez kombinowania. Bez miliona składników. Za to z tym uczuciem: „o, to jest właśnie to”.


Składniki

  • 1 świeży ogórek
  • 1 pęczek rzodkiewki
  • mały pęczek szczypiorku
  • mały pęczek koperku
  • 2–3 łyżki śmietany (albo jogurtu greckiego, jeśli wolisz)
  • 1 łyżeczka majonezu (opcjonalnie, ale polecam)
  • sól i pieprz do smaku
  • odrobina soku z cytryny (opcjonalnie)

Przygotowanie

I tu naprawdę nie ma wielkiej filozofii. Ogórka pokrój w półplasterki albo kostkę — jak lubisz. Rzodkiewkę w plasterki (albo pół, jeśli są większe). Szczypiorek i koperek drobno posiekaj. Wrzuć wszystko do miski. Dodaj śmietanę, majonez, sól i pieprz. Wymieszaj. Spróbuj. I tu jest ten moment, kiedy można ją „dopasować do siebie”. Trochę więcej soli? Odrobina cytryny? Więcej koperku? Ta surówka naprawdę lubi, jak się ją robi „po swojemu”.

Jak smakuje?

Świeżo. Lekko. Trochę chrupiąco, trochę kremowo. I ma w sobie coś takiego, że nagle człowiek ma ochotę na prosty obiad. Ziemniaki, jajko sadzone, kawałek mięsa albo nawet sama kromka chleba. I ta surówka obok. I to wystarcza.

Mała prawda z mojej kuchni

Najlepsza jest zaraz po zrobieniu. Bo wtedy ogórek jeszcze chrupie, rzodkiewka ma charakter, a zioła pachną tak, że aż chce się jeść.

Dlaczego warto ją zrobić

– szybka (serio, kilka minut)
– tania i prosta
– pełna świeżości
– pasuje do wszystkiego

I powiem Wam jeszcze jedno. To jest jedna z tych rzeczy, które przypominają, że nie trzeba wielkich przepisów, żeby było dobrze. Czasem wystarczy miska, kilka nowalijek i chwila spokoju przy stole.

Etykiety

akcja błyskawiczny piątek Alkohole ananas babeczki Babka Babka gotowana baleron banan barszcz batoniki bazylia bez pieczenia beza bezy biały barszcz bigos bigos ze słodkiej kapusty biszkopt biszkopty bita śmietana blok boczek botwinka Boże Narodzenie brokuły brzoskwinie budyniowy krem budyń bułki buraki bzu cannelloni cappuccino cebula chilli chipsy chleb Chłodniki chrzan Ciasteczka Ciasto ciasto francuskie ciasto naleśnikowe cukinia curry cynamon cytryna czarna porzeczka czarny bez czekolada czosnek danie obiadowe deser Dietetycznie do kawy do mięsa domowa przyprawa piernikowa domowa szynka domowa wędlina domowe musli domowe pieczywo domowej roboty Domowy ketchup domowy kisiel drożdże drożdżówka duszone dynia dżem fasola feta FIT Flaki granat granola gruszki grzyby suszone imbir jabłka Jajka jarmuż jednogarnkowe jogurt kajmak kajzerki kakao kakaowe kalafior kapary kapusta Kapusta modra kardamon karkówka karp kasza jaglana kawa kefir Keto kiełbasa ze słoika Kiszonki kiwi kluseczki kokos koktajl koktajlowe konfitura koperek kremówka Kruche kruszonka Kurczak kuskus kwiat czarnego bzu legumina lody łosoś Majonez Makaron maliny marchew marmolada Marynata masa serowa mascarpone masło orzechowe maślanka Mazurek mąka kukurydziana mąka orkiszowa mielone Mięsne mięta migdały miód młoda kapusta mogdały morele mozzarella Mrożonki Muffinki na grilla na kanapkę na kruchym spodzie Na słodko Na śniadanie na zakwasie na zimno na żeberkach naleśniki Nalewki Napoje nasiona chia nutella Obiad ogórki omlet orzechy otręby pszenne owsiane pancakes papryczka parmezan pasta jajeczna pasztet pączki pestki dyni pęczak pieczarki pieczone jabłko pieczone ziemniaki pieczywo pierniczki Piernik Pierogi pierś z indyka pierś z kurczaka pietruszka Pizza Placek Placki placuszki pomarańcze pomidorówka por porzeczki potrawy wigilijne przekąska Przepisy kulinarne Przetwory rabarbar rodzynki rogaliki Ryby ryż salami Sałatki schab seler ser serek sernik sezam skórka pomarańczowa skrzydełka Smalec soczewica solone orzeszki sorbet sos Sosy Surówka suszone pomidory suszony chrzan Sylwester syrop szaszłyki szparagi szpinak śledzie śliwki śliwki kalifornijskie Śniadanie/kolacja Świąteczne przygotowania z Sunflower Tarty Torty truskawki tuńczyk twaróg udka w kokilkach w occie w oleju Warzywa wątróbka Wielkanoc wino wiśnie Wuzetka z bakaliami z białek z lawendą z makaronem z makiem Z mąki Z olejem z owocami z piekarnika z szynkowara z warzywami zakwas zalewa octowa zapiekanka zielony szejk ziemniaki ziołowe Zrazy zupa-krem Zupy żeberka żurawina żurek