Niskowęglowodanowe kokosanki, które znikają szybciej, niż zdążą ostygnąć
Nie wiem, co jest w kokosankach takiego wyjątkowego. Może ten zapach, który od razu wypełnia cały dom. Może chrupiące brzegi i miękki środek. A może to, że trudno poprzestać na jednej, nawet jeśli obiecywało się sobie coś zupełnie innego. Przez długi czas wydawało mi się, że dobra kokosanka musi być pełna cukru. Na szczęście okazało się, że wcale nie. Wystarczy kilka prostych składników, żeby upiec ciasteczka, które są delikatne, lekko wilgotne w środku i pięknie kokosowe. Takie, które równie dobrze smakują do porannej kawy, jak i wtedy, gdy po południu ma się ochotę na coś słodkiego.
Do ich przygotowania potrzebujesz:
- 200 g wiórków kokosowych,
- 3 jajek,
- 80 g roztopionego masła,
- 70 g erytrytolu,
- łyżeczki ekstraktu waniliowego i
- szczypty soli.
Jeśli lubisz bardziej wyrazisty kokosowy smak, możesz dodać jeszcze 2–3 łyżki mleczka kokosowego. Dzięki niemu kokosanki będą jeszcze bardziej miękkie.Jajka ubij z erytrytolem, aż masa zrobi się jaśniejsza i lekko puszysta. Dodaj roztopione, ale już przestudzone masło, wanilię i szczyptę soli. Na końcu wsyp wiórki kokosowe i dokładnie wymieszaj. Masa powinna być gęsta i dobrze się kleić. Jeśli wydaje się zbyt sucha, dolej odrobinę mleczka kokosowego.
Z przygotowanej masy formuj niewielkie kopczyki i układaj je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Nie muszą być idealne. Właśnie w tym tkwi urok domowych ciasteczek. Piecz około 15–18 minut w temperaturze 170 stopni, aż wierzch delikatnie się zarumieni. Po wyjęciu z piekarnika pozwól im odpocząć kilka minut. Wiem, że to trudne, ale świeżo po upieczeniu są bardzo delikatne i dopiero po chwili nabierają odpowiedniej struktury.
Najbardziej lubię je jeszcze lekko ciepłe, kiedy na zewnątrz są przyjemnie chrupiące, a środek pozostaje miękki i wilgotny. Świetnie smakują z kawą, ale równie dobrze sprawdzają się jako mała przekąska zabrana do pracy. Często piekę od razu podwójną porcję, bo doświadczenie nauczyło mnie, że jedna blacha zdecydowanie nie wystarcza.
Lubię takie przepisy najbardziej. Nie wymagają skomplikowanych składników, nie zajmują pół dnia, a efekt zawsze wywołuje uśmiech. I właśnie za to cenię kuchnię niskowęglowodanową. Pokazuje, że można przygotować coś naprawdę pysznego, nie rezygnując z prostoty ani z ulubionych smaków. Czasem wystarczy kilka składników i zapach piekącego się kokosa, żeby zwykły dzień zrobił się odrobinę przyjemniejszy.

Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Napisz co o tym sądzisz :) Będę bardzo wdzięczna :)