Kurczak z mozzarellą, pesto i pomidorami. Obiad, który smakuje latem

W ostatnich dniach coraz częściej łapię się na tym, że zamiast planować wielkie gotowanie, zaglądam do lodówki i szukam czegoś, co będzie szybkie, lekkie i jednocześnie naprawdę sycące. Upały skutecznie odbierają mi ochotę na stanie przy kuchence, ale nie odbierają apetytu na dobre jedzenie. Właśnie dlatego ten kurczak wraca u mnie regularnie. Nie ma tu wyszukanych składników ani skomplikowanych technik. Jest za to wszystko, co lubię najbardziej – soczyste mięso, aromatyczne pesto, ciągnąca się mozzarella i pomidorki, które podczas pieczenia stają się słodkie i pełne smaku.

Do przygotowania wystarczą dwa filety z kurczaka, kulka mozzarelli, garść pomidorków koktajlowych, dwie łyżki zielonego pesto, odrobina oliwy, ząbek czosnku, suszone oregano, sól, pieprz i kilka listków świeżej bazylii. Kurczaka delikatnie rozbijam, doprawiam solą, pieprzem i oregano, a potem szybko obsmażam na oliwie tylko do momentu, aż nabierze złotego koloru. Nie chodzi o to, żeby był już gotowy – resztę zrobi piekarnik.

Filety przekładam do naczynia do zapiekania, smaruję pesto i przykrywam grubszymi plasterkami mozzarelli. Obok rozsypuję pomidorki wymieszane z odrobiną oliwy i przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Całość piekę około piętnastu minut w temperaturze 190 stopni. Tuż przed podaniem dorzucam świeżą bazylię, bo jej zapach sprawia, że nawet zwykły obiad zaczyna kojarzyć się z wakacjami.

Najczęściej podaję ten kurczak z dużą miską sałaty skropionej oliwą i sokiem z cytryny albo z prostą surówką z ogórków i rzodkiewek. Nic więcej nie potrzeba. Mozzarella jest kremowa, pesto dodaje charakteru, pomidorki przełamują całość delikatną słodyczą, a kurczak zostaje soczysty i miękki.

Lubię takie przepisy, bo nie próbują udawać czegoś, czym nie są. To zwykły domowy obiad, który robi się szybko, nie wymaga połowy dnia w kuchni i sprawia, że nawet w największy upał ma się ochotę usiąść spokojnie przy stole. I chyba właśnie za to najbardziej cenię letnie gotowanie – mniej kombinowania, więcej smaku i więcej czasu na to, żeby po prostu cieszyć się dniem.

Lody borówkowe z mascarpone

Kiedy za oknem jest prawdziwe lato, coraz częściej łapię się na tym, że zamiast włączać piekarnik, wyciągam blender. Kilka minut później w miseczce lądują kremowe lody i nagle ten upał staje się dużo bardziej znośny. Trzy składniki. Blender. Pięć minut. Naprawdę. To chyba jeden z najprostszych deserów, jakie robię latem. A jednocześnie jeden z tych, które znikają najszybciej.


Składniki (2 duże porcje)

  • 250 g mrożonych borówek
  • 250 g mascarpone
  • 2–3 łyżki erytrytolu pudru
  • opcjonalnie:
  • ½ łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • kilka kropli soku z cytryny

Do blendera wrzuć zamrożone borówki. Dodaj mascarpone i erytrytol. Jeśli lubisz bardziej waniliowy smak, dodaj odrobinę ekstraktu. Kilka kropel soku z cytryny jeszcze bardziej podkreśli smak borówek. Blenduj. Na początku blender będzie udawał, że nie da rady. To normalne.  Wystarczy co chwilę zgarnąć masę ze ścianek i miksować dalej. Po dwóch–trzech minutach zaczyna dziać się magia. Powstaje gęsta, kremowa masa przypominająca najlepsze lody włoskie. I właśnie o taki efekt chodzi.

Podaj od razu. Nie wkładaj ich do zamrażarki. To są lody stworzone do jedzenia od razu po przygotowaniu. Nałóż je do miseczek. Posyp kilkoma świeżymi borówkami. Możesz dorzucić kilka płatków migdałowych albo listki mięty. Ale równie dobrze możesz nic nie dodawać. One naprawdę nie potrzebują wiele.

Smakują jak borówki z bitą śmietaną zamienione w lody. Są aksamitne, mocno owocowe i przyjemnie kremowe. Mascarpone nie dominuje, tylko sprawia, że całość staje się delikatna i niemal rozpływa się w ustach. Aż trudno uwierzyć, że powstały z trzech składników.

Dlaczego warto zrobić te lody?

  • tylko 3 składniki
  • gotowe w 5 minut
  • keto i low carb
  • bez maszyny do lodów
  • bez cukru
  • idealne na upalne dni

To właśnie za takie przepisy najbardziej lubię lato. Nie trzeba piec. Nie trzeba czekać. Nie trzeba planować. Wystarczy otworzyć zamrażarkę, sięgnąć po borówki i po kilku minutach usiąść z miską kremowych lodów, które smakują tak dobrze, że naprawdę trudno uwierzyć, jakie są proste. 

Kawowy deser chia low carb

Lubię kawę i to żadna tajemnica. Ale są dni, kiedy zwykła filiżanka to trochę za mało. Człowiek ma ochotę na coś słodkiego. Na coś kremowego. Na coś, co można zjeść małą łyżeczką i udawać, że delektuje się każdą chwilą. A potem orientuje się, że pucharek jest pusty. I naprawdę nie wiadomo, kiedy to się stało. Ten deser powstał trochę przez przypadek. Została mi schłodzona kawa, w szafce czekały nasiona chia, a w lodówce śmietanka. Resztę historii dopisała pierwsza łyżeczka. Od tamtej pory wraca regularnie.


Składniki (2 duże porcje)

  • 250 ml mocnej, schłodzonej kawy
  • 200 ml śmietanki 30%
  • 4 łyżki nasion chia
  • 2–3 łyżki erytrytolu
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 100 ml śmietanki 30% do ubicia
  • 1 łyżeczka erytrytolu pudru
  • 30 g płatków migdałowych
  • szczypta kakao do posypania

Do miski wlej schłodzoną kawę. Dodaj śmietankę, erytrytol, wanilię i nasiona chia. Dokładnie wymieszaj. Po około 10 minutach zamieszaj ponownie. To ważne, bo chia lubi się zbierać na dnie i tworzyć małe "wysepki". 😄 Przykryj miskę i wstaw do lodówki na minimum 3–4 godziny, a najlepiej na całą noc.

Płatki migdałowe wrzuć na suchą patelnię. Praż dosłownie kilka minut. Nie odchodź. Naprawdę. Migdały mają niezwykły talent do przechodzenia od "jeszcze chwilę" do "ojej..." w jakieś trzy sekundy.

Schłodzoną śmietankę ubij z erytrytolem pudrem. Ma być lekka i puszysta. Nie przesadzaj z ubijaniem. Masło do tego deseru zdecydowanie nie jest potrzebne. 

Do szklanek albo pucharków przełóż kawowy pudding chia. Na wierzch nałóż dużą porcję bitej śmietany. Posyp prażonymi migdałami. Na sam koniec oprósz odrobiną gorzkiego kakao. I gotowe.

Deser smakuje trochę jak tiramisu, trochę jak mrożona kawa., trochę jak deser z dobrej kawiarni. Kawa jest delikatna, chia daje przyjemną konsystencję, bita śmietana dodaje lekkości, a chrupiące migdały sprawiają, że każda łyżeczka jest trochę inna.

Dlaczego warto go zrobić

  • niskowęglowodanowy
  • keto
  • sycący
  • bez pieczenia
  • przygotowanie zajmuje kilka minut
  • wygląda elegancko, a robi się go banalnie prosto

To jeden z tych deserów, które udowadniają, że dieta low carb naprawdę nie musi być nudna. Bo jeśli kawa może być deserem, a deser może być sycącym śniadaniem... to ja zdecydowanie jestem za takim rozwiązaniem. 

Kremowy chłodnik ogórkowo-rzodkiewkowy w stylu keto i low car

Lato potrafi dać w kość. Już od rana jest ciepło, w południe człowiek zastanawia się, czy nie zamieszkać w lodówce, a wieczorem nawet gotowanie wydaje się sportem ekstremalnym. W takie dni nie marzę o gorącym rosole ani pieczeni. Marzę o czymś zimnym. Bardzo zimnym. I najlepiej takim, co nie tylko orzeźwia, ale jeszcze naprawdę syci. Ten chłodnik robię od kilku sezonów i za każdym razem znika z garnka szybciej, niż zdąży się porządnie schłodzić. Jest kremowy, pełen chrupiących warzyw i świeżych ziół. A do tego idealnie wpisuje się w dietę low carb i keto.


Składniki (4 porcje)

  • 700 ml kefiru
  • 300 ml jogurtu greckiego
  • 1 duży ogórek
  • 1 pęczek rzodkiewek
  • 1 pęczek szczypiorku
  • ½ pęczka koperku
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki majonezu
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • sól
  • świeżo mielony pieprz

Do podania

  • 4 ugotowane jajka
  • kilka plasterków ogórka
  • świeży koperek
  • opcjonalnie kilka kostek awokado

Ogórka zetrzyj na tarce o grubych oczkach. Jeśli puści dużo soku, delikatnie go odciśnij. Rzodkiewki również zetrzyj lub pokrój w bardzo drobną kostkę. Szczypiorek i koperek drobno posiekaj. Do dużej miski wlej kefir i dodaj jogurt grecki. Wrzuć majonez, przeciśnięty czosnek i sok z cytryny. Całość dokładnie wymieszaj. Dodaj warzywa oraz zioła. Dopraw solą i dużą ilością świeżo mielonego pieprzu. Na koniec wstaw chłodnik do lodówki przynajmniej na godzinę. I tu zaczyna się najtrudniejsza część. Nie podjadać co pięć minut "tylko spróbuję, czy już dobry". 

Najbardziej lubię nalać chłodnik do głębokiego talerza, dodać połówki ugotowanego jajka, trochę koperku i kilka kostek awokado. Czasem dorzucam jeszcze kilka kostek lodu. Tak, wiem. Brzmi dziwnie. Spróbuj. Podziękujesz mi później. 

Chłodnik smakuje świeżo, lekko i kremowo. Ogórek przyjemnie chłodzi, rzodkiewka dodaje charakteru, koperek robi całą letnią robotę, a jajko sprawia, że to już nie jest tylko zupa. To pełnowartościowy obiad.

Dlaczego warto zrobić ten chłodnik?

  • idealny na upały
  • sycący mimo swojej lekkości
  • pełen świeżych warzyw i ziół
  • gotowy w kilkanaście minut
  • keto i low carb

Jeśli miałabym wybrać jedno danie, które najlepiej smakuje latem, byłby to właśnie ten chłodnik. Bo czasem najlepsze przepisy nie potrzebują piekarnika, długiej listy składników ani wielkiego planowania. Wystarczy kilka świeżych warzyw, dobra miska i chwila spokoju na tarasie. A reszta robi się sama. 

Pucharek malinowego kremu low carb

Mam teorię. Najlepsze desery to nie te najbardziej skomplikowane. Najlepsze są te, które robi się w kilka minut, a potem człowiek udaje, że przygotowywał je pół dnia . I właśnie taki jest ten malinowy krem. Lekki. Kremowy. Delikatnie waniliowy. Z przyjemną kwaskowością malin. I naprawdę trudno uwierzyć, że jest niskowęglowodanowy. Bo smakuje bardziej jak coś z dobrej kawiarni niż deser „na diecie”.


Składniki (2 duże porcje)

  • 250 g mascarpone
  • 150 ml śmietanki 30%
  • 2–3 łyżki erytrytolu pudru
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 150 g malin
  • 1 łyżka płatków migdałowych

Śmietankę ubij na puszysto. Nie na beton. Ma być lekka i kremowa. W osobnej misce wymieszaj mascarpone, erytrytol i wanilię. Połącz z ubitą śmietanką. Powstanie gładki, puszysty krem. Taki, którego bardzo łatwo ubywa jeszcze przed podaniem.

Do pucharków nałóż część kremu. Dodaj maliny. Następnie kolejną warstwę kremu. Na wierzchu rozsyp maliny i lekko podprażone płatki migdałowe. I gotowe. Serio. Cała filozofia.

Smakuje jak połączenie sernika na zimno i lekkiego musu. Maliny dodają świeżości, mascarpone kremowości, a migdały przyjemnej chrupkości. W efekcie powstaje deser, który znika zdecydowanie szybciej, niż się go przygotowuje.

Dlaczego warto go zrobić

  • low carb i keto
  • gotowy w 10 minut
  • bez pieczenia
  • lekki i kremowy
  • idealny na ciepłe dni
  • wygląda efektownie, choć robi się go banalnie prosto

Lubię desery, które nie wymagają specjalnej okazji. Wystarczy kawa, chwila spokoju i taki pucharek pełen malinowego kremu. A dzień od razu robi się przyjemniejszy.

Kawa czekoladowa na zimno, czyli deser, kawa i poprawiacz humoru w jednym

Nie wiem, kto wymyślił połączenie kawy i czekolady, ale ta osoba zdecydowanie wiedziała, co robi. Bo czasem zwykła kawa to za mało. A czasem człowiek ma ochotę na coś słodkiego, ale jednocześnie nie chce kończyć dnia z cukrowym rollercoasterem. I właśnie wtedy pojawia się ona. Kremowa, czekoladowa, lodowata i tak dobra, że pierwsza myśl po wypiciu brzmi: "To naprawdę jest low carb?"  Najlepsze jest to, że przygotowanie trwa krócej niż zastanawianie się, co obejrzeć wieczorem.


  • 200 ml mocnej, schłodzonej kawy
  • 150 ml śmietanki 30%
  • 1 łyżka gorzkiego kakao
  • 2–3 łyżeczki erytrytolu
  • kilka kostek lodu
  • opcjonalnie:
  • ½ miarki czekoladowej odżywki białkowej
  • szczypta cynamonu
  • odrobina ekstraktu waniliowego

Kawę zaparz wcześniej i dobrze schłódź. Do blendera wrzuć: schłodzoną kawę, śmietankę, kakao, erytrytol, kostki lodu, Jeśli używasz odżywki białkowej lub wanilii, dodaj je teraz. Miksuj około minuty. Powinna powstać gęsta, kremowa pianka. Taka, która już samym wyglądem zachęca do pierwszego łyka.

Przelej do wysokiej szklanki. Możesz posypać odrobiną kakao albo startą gorzką czekoladą bez cukru. Choć przyznam, że najczęściej nie mam tyle cierpliwości 😄

Smakuje trochę jak mrożona mokka z dobrej kawiarni, trochę jak deser, trochę jak nagroda za przeżycie upalnego dnia. Czekolada świetnie łączy się z kawą, a śmietanka sprawia, że całość jest aksamitna i naprawdę sycąca.

Dlaczego warto ją zrobić

  • niskowęglowodanowa
  • mocno czekoladowa
  • idealna na ciepłe dni
  • gotowa w kilka minut
  • smakuje jak coś dużo bardziej grzesznego, niż jest naprawdę

Jeśli lato miałoby smakować jak kawa, wyobrażam je sobie właśnie tak. Zimne, kremowe, czekoladowe i zdecydowanie warte dokładki.

Keto sernik na zimno z truskawkami

Lato ma swoje prawa. Człowiek otwiera piekarnik i już mu gorąco. Dlatego właśnie uwielbiam desery, które robią się praktycznie same. Bez pieczenia. Bez stania przy kuchence. Bez zastanawiania się, czy ciasto wyrosło. Ten sernik po prostu się robi. Potem trafia do lodówki. A później zaczyna się regularne sprawdzanie, czy już można ukroić kawałek. I tak, wiem doskonale, że takie kontrolne otwieranie lodówki nie przyspiesza chłodzenia. Nigdy nie przeszkadzało mi to próbować.


Składniki:

Spód

  • 150 g mąki migdałowej
  • 60 g roztopionego masła
  • 2 łyżki erytrytolu

Masa sernikowa

  • 500 g mascarpone
  • 250 ml śmietanki 30%
  • 80 g erytrytolu pudru
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 15 g żelatyny
  • 80 ml gorącej wody

Wierzch

  • 300–400 g świeżych truskawek
  • 2 galaretki truskawkowe bez cukru
  • 700 ml gorącej wody

Mąkę migdałową wymieszaj z erytrytolem i roztopionym masłem. Powstanie coś przypominającego mokry piasek. Przełóż do tortownicy o średnicy około 22 cm. Dociśnij łyżką lub dnem szklanki. Wstaw do lodówki.

Żelatynę rozpuść w gorącej wodzie i odstaw do lekkiego przestudzenia. Śmietankę ubij na puszysto. W drugiej misce zmiksuj mascarpone z erytrytolem i wanilią. Dodaj przestudzoną żelatynę. Na końcu delikatnie wmieszaj ubitą śmietankę. Powstanie lekka, kremowa masa. Taka, którą bardzo trudno zostawić w misce. Przełóż ją na przygotowany spód. Wstaw do lodówki na minimum godzinę.

Truskawki umyj i pokrój. Rozłóż je na schłodzonej masie sernikowej. Galaretki rozpuść w 700 ml gorącej wody. Odstaw do ostudzenia. To ważne. Naprawdę. Wylanie gorącej galaretki na sernik kończy się zwykle krótką lekcją cierpliwości i długim sprzątaniem. Kiedy galaretka zacznie lekko tężeć, delikatnie wylej ją na truskawki. Wstaw sernik do lodówki najlepiej na całą noc. Tak wiem. To brzmi okrutnie. Ale warto.

Sernik smakuje jak lato. Jest kremowy, lekki, truskawkowy, z przyjemną świeżością galaretki. I dokładnie taki, przy którym człowiek bierze mały kawałek... a potem wraca po większy 

Dlaczego warto zrobić ten sernik

  • bez pieczenia
  • keto i low carb
  • idealny na ciepłe dni
  • lekki i kremowy
  • wygląda pięknie na stole
  • smakuje jeszcze lepiej następnego dnia

Jeśli lato miałoby smakować jak deser, to właśnie tak. Truskawki, kremowy sernik i galaretka, która przypomina dzieciństwo, tylko tym razem bez cukrowej bomby.

Keto lody pistacjowe, przez które zamrażarka nagle staje się najczęściej odwiedzanym miejscem w domu

Mam ogromną słabość do lodów pistacjowych. Takich naprawdę pistacjowych. Nie zielonych od barwnika. Nie takich, które pistacje widziały tylko na zdjęciu. Tylko kremowych, puszystych i pełnych smaku. Przez długi czas wydawało mi się, że takich lodów nie da się zrobić w domu. A potem okazało się, że jednak się da. I to takich, które spokojnie mogą konkurować z lodziarnią. A już na pewno z lodami z sieciówek.

  • 250 ml śmietanki 30%
  • 250 g mascarpone
  • 80–100 g obranych, niesolonych pistacji
  • 50–70 g erytrytolu pudru
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • szczypta soli

Pistacje zmiksuj na bardzo drobno. Nie muszą być idealnie gładkie. Kilka większych kawałków daje później świetny efekt. I tę przyjemność, kiedy trafia się na chrupiący kawałek pistacji.

Do dużej miski wlej schłodzoną śmietankę. Ubij ją na puszysto. Nie na beton. Ma być lekka i kremowa. W drugiej misce wymieszaj mascarpone, erytrytol, wanilię i szczyptę soli. Dodaj zmielone pistacje. Całość wymieszaj. Następnie delikatnie połącz z ubitą śmietanką. Nie mieszaj jak ciasta na naleśniki. Chodzi o zachowanie puszystości. To właśnie ona później robi całą robotę.

Przełóż masę do pojemnika. Wyrównaj wierzch. Posyp kilkoma dodatkowymi pistacjami. Wstaw do zamrażarki na około 4–5 godzin. Jeśli wytrzymasz 😄

Wyjmij lody około 10–15 minut przed podaniem. Staną się bardziej kremowe i będą nabierały się jak prawdziwe lody z dobrej lodziarni.

Wyobraź sobie połączenie kremowego mascarpone, delikatnej śmietanki, dużej ilości prawdziwych pistacji i słodyczy bez cukrowego przesytu.

To są lody, które smakują bogato. Tak porządnie. Nie wodniście. Nie sztucznie. Po prostu luksusowo.

Dlaczego warto je zrobić:

  • keto i low carb
  • bez cukru
  • bez maszyny do lodów
  • puszyste i kremowe
  • pełne prawdziwego smaku pistacji

Nie wiem, czy są lepsze od wszystkich lodów świata. Wiem tylko, że kiedy stoją w zamrażarce, człowiek nagle znajduje bardzo dużo powodów, żeby akurat przechodzić obok kuchni 

Niskowęglowodanowe ciasto z rabarbarem i kruszonką migdałową

Rabarbar ma w sobie coś wyjątkowego. Przez większą część roku człowiek o nim nie myśli. A potem nagle pojawia się na straganach i zaczyna się: "Może kompot?" "Może drożdżowe?" "Może placek u babci?"  U mnie najczęściej kończy się na cieście. Ale nie byle jakim. Bo skoro już piec, to niech będzie wilgotne, pachnące wanilią i takie, że po pierwszym kawałku człowiek od razu planuje drugi. A przy okazji niech będzie niskowęglowodanowe. Bo jedno drugiemu wcale nie przeszkadza.


Składniki na ciasto

  • 4 jajka
  • 100 g miękkiego masła
  • 80 g erytrytolu
  • 150 g mąki migdałowej
  • 50 g mielonych migdałów
  • 100 ml śmietanki 30%
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 300 g rabarbaru

Kruszonka

  • 50 g mąki migdałowej
  • 30 g zimnego masła
  • 20 g erytrytolu
  • szczypta cynamonu

Rabarbar umyj i pokrój na kawałki długości około 1–2 cm. Jeśli trafił Ci się wyjątkowo kwaśny egzemplarz, możesz oprószyć go odrobiną erytrytolu i odstawić na kilka minut. Choć przyznam, że lubię ten charakterek rabarbaru.

Masło utrzyj z erytrytolem. Dodawaj po jednym jajku. Następnie wlej śmietankę i wanilię. Wsyp mąkę migdałową, mielone migdały oraz proszek do pieczenia. Powstanie gęste, kremowe ciasto. Przełóż je do tortownicy o średnicy około 22 cm. Na wierzchu rozsyp rabarbar. Nie wciskaj go na siłę. Podczas pieczenia sam znajdzie sobie miejsce.

W miseczce rozetrzyj palcami wszystkie składniki. Powinna przypominać mokry piasek. Ten moment zawsze przypomina mi dzieciństwo i podjadanie kruszonki jeszcze przed pieczeniem. Posyp nią całe ciasto.

Piecz około 45–50 minut w 175°C. Wierzch powinien być złocisty. Kruszonka lekko chrupiąca. A dom pachnieć tak, że nagle wszystkim przypomina się, gdzie jest kuchnia.

Ciasto smakuje dokładnie tak, jak powinno smakować dobre ciasto z rabarbarem. Najpierw delikatna słodycz. Potem przyjemna kwaskowość owoców. Na końcu maślana kruszonka. I nagle okazuje się, że ten kawałek, który miał być "tylko do kawy", jakoś tajemniczo znika.

Dlaczego warto upiec to ciasto

  • niskowęglowodanowe
  • bez pszennej mąki
  • wilgotne i miękkie
  • z chrupiącą kruszonką
  • idealne do kawy, herbaty i majowych popołudni

Rabarbar nie zostaje z nami na długo. Dlatego warto wykorzystać ten moment i upiec coś, co pachnie domem, spokojem i początkiem lata.

Etykiety

akcja błyskawiczny piątek Alkohole ananas babeczki Babka Babka gotowana baleron banan barszcz batoniki bazylia bez pieczenia beza bezy biały barszcz bigos bigos ze słodkiej kapusty biszkopt biszkopty bita śmietana blok boczek botwinka Boże Narodzenie brokuły brzoskwinie budyniowy krem budyń bułki buraki bzu cannelloni cappuccino cebula chilli chipsy chleb Chłodniki chrzan Ciasteczka Ciasto ciasto francuskie ciasto naleśnikowe cukinia curry cynamon cytryna czarna porzeczka czarny bez czekolada czosnek danie obiadowe deser Dietetycznie do kawy do mięsa domowa przyprawa piernikowa domowa szynka domowa wędlina domowe musli domowe pieczywo domowej roboty Domowy ketchup domowy kisiel drożdże drożdżówka duszone dynia dżem fasola feta FIT Flaki granat granola gruszki grzyby suszone imbir jabłka Jajka jarmuż jednogarnkowe jogurt kajmak kajzerki kakao kakaowe kalafior kapary kapusta Kapusta modra kardamon karkówka karp kasza jaglana kawa kefir Keto kiełbasa ze słoika Kiszonki kiwi kluseczki kokos koktajl koktajlowe konfitura koperek kremówka Kruche kruszonka Kurczak kuskus kwiat czarnego bzu legumina lody łosoś Majonez Makaron maliny marchew marmolada Marynata masa serowa mascarpone masło orzechowe maślanka Mazurek mąka kukurydziana mąka orkiszowa mielone Mięsne mięta migdały miód młoda kapusta mogdały morele mozzarella Mrożonki Muffinki na grilla na kanapkę na kruchym spodzie Na słodko Na śniadanie na zakwasie na zimno na żeberkach naleśniki Nalewki Napoje nasiona chia nutella Obiad ogórki omlet orzechy otręby pszenne owsiane pancakes papryczka parmezan pasta jajeczna pasztet pączki pestki dyni pęczak pieczarki pieczone jabłko pieczone ziemniaki pieczywo pierniczki Piernik Pierogi pierś z indyka pierś z kurczaka pietruszka Pizza Placek Placki placuszki pomarańcze pomidorówka por porzeczki potrawy wigilijne przekąska Przepisy kulinarne Przetwory rabarbar rodzynki rogaliki Ryby ryż salami Sałatki schab seler ser serek sernik sezam skórka pomarańczowa skrzydełka Smalec soczewica solone orzeszki sorbet sos Sosy Surówka suszone pomidory suszony chrzan Sylwester syrop szaszłyki szparagi szpinak śledzie śliwki śliwki kalifornijskie Śniadanie/kolacja Świąteczne przygotowania z Sunflower Tarty Torty truskawki tuńczyk twaróg udka w kokilkach w occie w oleju Warzywa wątróbka Wielkanoc wino wiśnie Wuzetka z bakaliami z białek z lawendą z makaronem z makiem Z mąki Z olejem z owocami z piekarnika z szynkowara z warzywami zakwas zalewa octowa zapiekanka zielony szejk ziemniaki ziołowe Zrazy zupa-krem Zupy żeberka żurawina żurek