Shake czekoladowy high protein - mój sposób na słodką chwilę
Słońce dziś chyba nie może się zdecydować. Raz odważnie wychodzi zza chmur, a za chwilę znowu się chowa. Jest około dwudziestu stopni, idealnie na spacer, książkę na balkonie albo... porządnie schłodzony czekoladowy shake. W wakacje najbardziej lubię właśnie takie dni. Nic nie goni, nic nie trzeba robić na już, a ja mogę spokojnie usiąść z kubkiem kawy i pomyśleć, na co mam ochotę. No dobrze... najczęściej odpowiedź brzmi: na czekoladę. Na szczęście od kiedy przeszłam na low carb, nauczyłam się jednego. Nie trzeba wybierać między zdrowym odżywianiem a małymi przyjemnościami. Kiedy dopada mnie ochota na coś słodkiego, nie biegnę do sklepu po batonika. Otwieram szafkę, wyciągam odżywkę białkową i po kilku minutach mam deser, który smakuje jak czekoladowy koktajl z kawiarni.
Przyznam się Wam do czegoś. Kiedyś myślałam, że wszystkie proteinowe shake'i smakują jak karton z dodatkiem kakao. Jeśli też macie takie wspomnienia, to witam w klubie! Na szczęście czasy się zmieniły, a dobrze dobrane składniki potrafią zrobić naprawdę świetną robotę.
Składniki:
- 250 ml mleka migdałowego bez cukru (lub innego ulubionego mleka low carb),
- 30 g czekoladowej odżywki białkowej,
- łyżeczka gorzkiego kakao,
- kilka kostek lodu,
- opcjonalnie łyżka śmietanki 30% dla jeszcze bardziej kremowej konsystencji,
- szczypta cynamonu lub kilka kropel ekstraktu waniliowego.
Wystarczy wrzucić wszystko do blendera i zmiksować przez około minutę. Gotowe. Jeśli lubicie naprawdę zimne napoje, możecie wcześniej schłodzić szklankę albo dorzucić więcej lodu.
To jeden z tych przepisów, które ratują mnie wtedy, gdy nie mam czasu przygotowywać większego posiłku albo po prostu mam ochotę na coś dobrego między obiadem a kolacją. Jest kremowy, mocno czekoladowy i naprawdę syci dzięki dużej ilości białka.
Najbardziej lubię wypić go po spacerze albo usiąść z nim na balkonie, kiedy słońce w końcu wygra z chmurami. W takie wakacyjne dni człowiek od razu ma lepszy humor. A jeśli do tego może wypić coś, co smakuje jak deser, a jednocześnie wpisuje się w dietę low carb... to dla mnie brzmi jak całkiem dobry plan.
Powiem Wam jeszcze jedno. Dawniej dieta kojarzyła mi się z ciągłym odmawianiem sobie wszystkiego. Dzisiaj coraz częściej odkrywam, że największą frajdę sprawia właśnie szukanie takich przepisów. Prostych, szybkich i takich, po których nie ma się poczucia, że jest się na jakiejkolwiek diecie. I chyba właśnie dlatego lubię kuchnię low carb coraz bardziej.
Jeśli macie swój ulubiony smak odżywki białkowej albo własny patent na proteinowy shake, koniecznie dajcie znać. Chętnie wypróbuję kolejne połączenia, bo coś czuję, że tego lata blender będzie miał u mnie naprawdę sporo pracy.

Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Napisz co o tym sądzisz :) Będę bardzo wdzięczna :)