Domowa lemoniada z miętą i limonką. Czasem najprostsze rzeczy smakują najlepiej
Latem w mojej lodówce prawie zawsze stoi dzbanek z czymś zimnym. Nie dlatego, że nie lubię zwykłej wody, ale czasami po prostu ma się ochotę na coś bardziej orzeźwiającego. Kiedy za oknem jest gorąco, nie szukam kolorowych napojów ze sklepu ani gotowych lemoniad pełnych cukru. Kilka plasterków limonki, świeża mięta i kostki lodu potrafią zrobić znacznie lepszą robotę.
To jest właśnie jeden z tych przepisów, którego właściwie nie da się zepsuć. Robi się go w kilka minut, wygląda pięknie w szklanym dzbanku i świetnie sprawdza się podczas letnich spotkań w ogrodzie, na balkonie albo po prostu po ciężkim dniu. Najbardziej lubię przygotować go rano i wstawić do lodówki. Kilka godzin później mięta oddaje cały swój aromat, limonka przyjemnie odświeża, a napój smakuje jeszcze lepiej.
Do dzbanka o pojemności około półtora litra wlej litr zimnej wody gazowanej lub niegazowanej i około pół litra bardzo zimnej wody mineralnej. Dodaj jedną limonkę pokrojoną w cienkie plasterki, garść świeżej mięty i dwie–trzy łyżki erytrytolu. Jeśli lubisz bardziej wyrazisty smak, wyciśnij jeszcze sok z połowy limonki. Całość delikatnie wymieszaj i dorzuć sporą garść kostek lodu. Przed podaniem możesz wrzucić kilka plasterków ogórka – nie każdy o tym wie, ale dodają fantastycznej świeżości.
Lemoniada najlepiej smakuje dobrze schłodzona. Czasami dorzucam do niej kilka mrożonych malin albo borówek. Nie zmieniają smaku zbyt mocno, ale wyglądają pięknie i przy okazji zastępują kostki lodu. To taki drobiazg, który sprawia, że zwykły napój wygląda jak podany w letniej kawiarni.
Najbardziej lubię jednak to, że mogę przygotować dokładnie taką wersję, na jaką mam ochotę. Raz dodaję więcej mięty, innym razem więcej limonki, a czasem wrzucam kilka listków świeżej melisy z ogródka. Nie ma tutaj jednego idealnego przepisu i chyba właśnie za to lubię domową lemoniadę najbardziej.
Latem naprawdę nie potrzeba wiele, żeby zrobić sobie małą przyjemność. Dzbanek zimnej lemoniady, kilka kostek lodu i chwila odpoczynku na balkonie potrafią poprawić humor bardziej niż niejeden deser. A jeśli przy okazji można ograniczyć cukier i nadal cieszyć się świetnym smakiem, to dla mnie jest to dodatkowy powód, żeby ten przepis wracał przez całe wakacje.

Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Napisz co o tym sądzisz :) Będę bardzo wdzięczna :)