Grillowana cukinia faszerowana mięsem i mozzarellą
Są takie dni, kiedy człowiek rano myśli: „Dzisiaj na spokojnie zjem śniadanie, później obiad…” A potem orientuje się, że jest wieczór i jedyne, co regularnie dziś spożywał, to kawa. Dzisiaj właśnie tak wyglądał mój dzień. Wakacje wakacjami, ale od rana tyle się działo, że jedzenie zeszło na dalszy plan. Co chwilę mówiłam sobie: „Jeszcze tylko skończę to, jeszcze odpiszę na jedną wiadomość, jeszcze przygotuję jedną rzecz…”. I zanim się obejrzałam, zrobiła się pora kolacji. Na szczęście w lodówce czekały dwie cukinie. I chyba właśnie za to lubię gotowanie najbardziej. Nie zawsze trzeba mieć wielki plan. Czasem wystarczy otworzyć lodówkę, połączyć kilka prostych składników i nagle okazuje się, że powstało coś, co wygląda jak z restauracji. Ta faszerowana cukinia to jedna z tych kolacji, które robią się właściwie same. Jest sycąca, pełna smaku i idealnie wpisuje się w mój sposób odżywiania. A ten moment, kiedy mozzarella zaczyna się pięknie ciągnąć... no cóż, wtedy wiem, że warto było jednak znaleźć te dwadzieścia minut na gotowanie.
Składniki (2 porcje):
- 2 średnie cukinie,
- 300 g mielonego mięsa (u mnie najczęściej indyk lub wołowina),
- 1 mała cebula,
- 2 ząbki czosnku,
- 150 g mozzarelli,
- 2 łyżki passaty pomidorowej,
- łyżeczka oregano,
- pół łyżeczki bazylii,
- sól i świeżo mielony pieprz,
- oliwa do smażenia,
- świeża bazylia do podania.
Cukinie przekrój wzdłuż i delikatnie wydrąż środek. Posmaruj je odrobiną oliwy i podpiecz na grillu lub patelni grillowej przez kilka minut.
Na drugiej patelni podsmaż cebulę i czosnek, dodaj mięso mielone i smaż, aż będzie dobrze zarumienione. Wlej passatę, dopraw oregano, bazylią, solą i pieprzem. Gotowym farszem wypełnij cukinie, ułóż na nich plastry mozzarelli i zapiekaj około 10–15 minut, aż ser pięknie się rozpuści i lekko zarumieni. Na koniec dodaj kilka listków świeżej bazylii.
Najbardziej lubię takie przepisy. Bez skomplikowanych składników, bez sterty naczyń do zmywania i bez spędzania pół wieczoru w kuchni. Bo umówmy się... po całym dniu człowiek chce już po prostu usiąść, zjeść coś dobrego i odpocząć.
Coraz częściej przekonuję się, że kuchnia low carb wcale nie jest ograniczeniem. Wręcz przeciwnie. Dzięki niej odkryłam mnóstwo prostych dań, których wcześniej pewnie nawet bym nie przygotowała. I wiecie co? W ogóle mi nie brakuje klasycznych zapiekanek czy makaronów.
A teraz wybaczcie... moja cukinia właśnie na mnie czeka. I mam przeczucie, że jeśli za chwilę nie usiądę do kolacji, ktoś w domu będzie próbował sprawdzić, czy przypadkiem nie zostawiłam jej specjalnie dla niego.

Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Napisz co o tym sądzisz :) Będę bardzo wdzięczna :)