Niskowęglowodanowe muffinki jajeczne do lunchboxa

Bardzo lubię takie jedzenie, które można po prostu otworzyć i zjeść bez całego zamieszania. Bez podgrzewania pięciu rzeczy. Bez kombinowania. Bez sytuacji, w której człowiek o 7 rano stoi nad lodówką i patrzy w nią jak w życiowe decyzje 😄 I właśnie dlatego te muffinki są genialne. Bo robi się je raz… a potem nagle przez dwa dni człowiek ma gotowe śniadanie albo lunch do pracy. I jeszcze smakują tak dobrze, że serio trudno skończyć na jednej.


Składniki (na około 8 muffinek)

  • 6 jajek
  • 100 ml śmietanki 30%
  • 100 g sera cheddar albo mozzarelli
  • 100 g szynki, boczku albo pieczonego kurczaka
  • garść szpinaku
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • sól i pieprz
  • ½ łyżeczki oregano
  • szczypta papryki wędzonej

Przygotowanie

Piekarnik nagrzej do 180°C. W misce roztrzep jajka ze śmietanką. Dodaj przyprawy i starty ser. Potem wrzuć pokrojoną szynkę albo kurczaka, szpinak i kawałki pomidorków. I już na tym etapie wygląda to trochę jak „wszystko dobre wrzucone do jednej miski”.

Masę przelej do foremek na muffinki. Nie nalewaj pod samą górę, bo jajka podczas pieczenia lubią sobie trochę urosnąć i poczuć wolność. Piecz około 20–25 minut. Wierzch powinien być lekko złocisty, a środek ścięty.

Smakują trochę jak połączenie omletu, zapiekanki i śniadania „na bogato”. Są kremowe od sera, lekko świeże od pomidorków, konkretne i sycące. I naprawdę świetnie smakują nawet na zimno.

Czy to lunchbox idealny? Zdecydowanie tak. Wrzucasz kilka muffinek do pudełka, dodajesz trochę warzyw albo małą sałatkę i nagle człowiek ma jedzenie, które wygląda jak dobrze ogarnięte życie. 

Dlaczego warto je zrobić:

– low carb / keto
– świetne do pracy
– dobre także na zimno
– szybkie i proste
– można zmieniać dodatki i nigdy się nie nudzą

Takie przepisy lubię najbardziej. Bez udawania fit-kuchni z internetu. Po prostu dobre, sycące jedzenie, które naprawdę ułatwia dzień

Kawa mrożona, przez którą człowiek nagle przestaje narzekać na upały

Nie wiem, kto pierwszy wpadł na pomysł wrzucenia lodu do kawy… ale ta osoba zasługuje na coś dobrego. Bo kiedy za oknem robi się gorąco, człowiek niby chce kawy… ale jednocześnie marzy o czymś zimnym. I wtedy pojawia się ona. Kremowa, zimna, lekko słodka kawa mrożona, która smakuje trochę jak deser, trochę jak „nagroda za przeżycie upału”. A najlepsze jest to, że w wersji low carb dalej smakuje obłędnie. Bez cukrowej bomby. Bez miliona kalorii. Za to z tym uczuciem: „ojej, to jest naprawdę dobre”.


Składniki

  • 200 ml mocnej, schłodzonej kawy
  • 100 ml śmietanki 30% albo mleka migdałowego
  • 1–2 łyżeczki erytrytolu
  • kilka kostek lodu
  • opcjonalnie:
  • ½ miarki odżywki białkowej waniliowej
  • szczypta cynamonu
  • bita śmietanka bez cukru

Przygotowanie

I tu naprawdę wszystko trwa chwilę. Do blendera albo shakera wrzuć: schłodzoną kawę, śmietankę, erytrytol, lód. I miksujesz. Jeśli dodajesz odżywkę albo cynamon — też wrzuć od razu. 

Najlepiej podaj w dużej szklance. Takiej, która już samym wyglądem mówi: „usiądź na chwilę”. Możesz dorzucić kostki lodu, trochę bitej śmietanki albo posypać cynamonem. Albo nie robić nic i wypić od razu przy kuchennym blacie. Też rozumiem.

Kawa smakuje kremowo, kawowo i bardzo letnio. I ma w sobie coś takiego, że człowiek bierze pierwszy łyk i nagle nawet sprzątanie kuchni wydaje się mniej dramatyczne.

Mała rada z mojej kuchni

Najlepiej wcześniej schłodzić kawę w lodówce. Bo kiedy wrzuca się gorącą na lód… powstaje bardziej „smutna kawa z wodą” niż kawa mrożona. 

Dlaczego warto ją zrobić

– low carb
– szybka
– idealna na ciepłe dni
– smakuje jak deser
– i daje dokładnie ten typ przyjemności, którego człowiek potrzebuje latem

Największy problem tej kawy? Bardzo łatwo zaczyna się robić ją codziennie 

Borówkowy koktajl low carb

Słońce wpada przez okno, człowiek nagle ma mniej ochoty na ciężkie jedzenie i bardziej na coś zimnego, świeżego i przyjemnego. I właśnie wtedy wjeżdża on. Borówkowy koktajl, który robi się dosłownie chwilę, a smakuje tak, jakby człowiek zamówił coś „fit i fancy” w kawiarni. Tylko tutaj wszystko dzieje się we własnej kuchni, bez wydawania połowy majątku na trzy łyki i listek mięty.


Składniki

  • 250 ml kefiru
  • garść borówek
  • 1 łyżka nasion chia
  • 1 miarka odżywki białkowej waniliowej albo śmietankowej
  • 1–2 łyżeczki erytrytolu
  • kilka kostek lodu

Przygotowanie

Do blendera wrzuć wszystkie składniki, zmiksuj wszystko na gładko i właściwie tyle.

Mała rada z mojej kuchni

Jeśli wrzucisz wcześniej borówki do zamrażarki, koktajl wyjdzie jeszcze lepszy. Taki bardziej kremowy, zimny i trochę „deserowy”. A chia po kilku minutach robi fajną, lekko gęstą konsystencję.

Koktajl smakuje lekko, kremowo, borówkowo. I naprawdę bardzo „letnio”. To jest dokładnie ten typ koktajlu, który człowiek bierze do ręki, siada przy otwartym oknie i nagle wszystko wydaje się trochę spokojniejsze.

Dlaczego warto go zrobić

– low carb
– szybki i prosty
– syci na długo
– świetny na ciepłe dni
– i smakuje jak mały letni deser

Kurczak w kremowym sosie czosnkowym low carb

Nie wiem, jak to działa, ale są takie obiady, które pachną już od progu. I człowiek jeszcze nawet nie zdąży zdjąć kurtki, a już słyszy: „ojej, co tak pachnie?”  I właśnie taki jest ten kurczak. Prosty. Bez miliona składników. Bez dziwnych produktów, których potem używa się raz na trzy lata. Za to z kremowym sosem, czosnkiem i takim smakiem, że naprawdę chce się wyjadać sos kawałkiem mięsa do ostatniej kropli.


Składniki

  • 2 filety z kurczaka
  • 2 łyżki masła klarowanego
  • 3 ząbki czosnku
  • 200 ml śmietanki 30%
  • 50 g tartego parmezanu
  • garść świeżego szpinaku
  • sól i pieprz
  • ½ łyżeczki oregano
  • szczypta chili (opcjonalnie)

Przygotowanie

Kurczaka przekrój na cieńsze kawałki i dopraw solą oraz pieprzem. Na patelni rozgrzej masło klarowane i smaż mięso kilka minut z każdej strony, aż zrobi się złociste. I tu już zaczyna się ten zapach, przez który człowiek co chwilę zagląda do kuchni. Przełóż kurczaka na chwilę na talerz.

Sos

Na tę samą patelnię wrzuć przeciśnięty czosnek. Dosłownie chwilę - tylko żeby zaczął pachnieć, nie przypalił się. Dodaj śmietankę, parmezan i przyprawy. Mieszaj, aż sos zrobi się kremowy. Na koniec wrzuć szpinak i poczekaj, aż lekko zwiędnie.

Włóż kurczaka z powrotem do sosu. Niech wszystko razem chwilę się podusi, żeby mięso przeszło tym smakiem. I ostrzegam - na tym etapie bardzo trudno nie zacząć podjadać prosto z patelni.

Ja najczęściej podaję z brokułem, sałatką albo po prostu z dodatkową porcją sosu, bo szkoda byłoby go zmarnować.

Kurczak smakuje kremowo, czosnkowo i bardzo „comfort food”. To jest dokładnie ten typ obiadu, który wygląda niepozornie, a potem nagle wszyscy milkną przy jedzeniu. A to zawsze jest dobry znak.

Mała prawda z mojej kuchni

Największy problem tego przepisu? To, że człowiek później zaczyna dodawać „więcej sosu” do wszystkiego. Bo ten sos naprawdę robi całą robotę.

Dlaczego warto go zrobić

– szybki obiad
– low carb / keto
– sycący i bardzo domowy
– prosty, ale smakuje jak „coś więcej”
– i robi ten typ zapachu, który przyciąga ludzi do kuchni 

Niektóre przepisy są skomplikowane. A niektóre po prostu wychodzą dobrze. I ten kurczak zdecydowanie należy do tej drugiej grupy

Niskowęglowodanowa zapiekanka z cukinii i mięsa mielonego

Nie wiem, jak to się dzieje, ale są takie dania, które człowiek robi „na szybko”… a potem nagle okazuje się, że myśli o nich następnego dnia. I ta zapiekanka dokładnie taka jest. Bo niby prosta. Niby tylko cukinia, mięso, ser i kilka dodatków. A potem wyciągasz ją z piekarnika i nagle cała kuchnia pachnie tak, że człowiek zaczyna krążyć obok „tylko sprawdzić”. I jeszcze ten ser na górze… No naprawdę ciężko tu o silną wolę.

Składniki

  • 2 średnie cukinie
  • 500 g mięsa mielonego (u mnie indyk albo wołowina)
  • 1 mała cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 200 ml passaty pomidorowej
  • 150 g sera mozzarella
  • 2 łyżki tartego parmezanu
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka oregano
  • ½ łyżeczki bazylii
  • sól i pieprz

Przygotowanie

Zaczynamy od cukinii. Pokrój ją w cienkie plastry. Możesz nożem, możesz obieraczką — byle cienko, wtedy zapiekanka wychodzi dużo lepsza. Lekko posól i odstaw na kilkanaście minut. I tu dzieje się ta mniej romantyczna część gotowania.  Cukinia puści wodę. Trzeba ją delikatnie osuszyć ręcznikiem papierowym. Ale warto. Naprawdę warto.

Sos

Na patelni rozgrzej oliwę. Wrzuć cebulę, chwilę podsmaż, dodaj czosnek i mięso mielone. Smaż, aż mięso się zarumieni. Dodaj passatę i przyprawy. Niech to sobie chwilę pobąbelkuje i pachnie jak coś, co człowiek chce wyjadać prosto z patelni.

Składanie

Na dno naczynia daj trochę sosu. Potem cukinia. Potem mięso. Potem trochę mozzarelli. I tak warstwami, aż skończą się składniki. Na górę reszta sera i parmezan. Bo życie jest za krótkie na smutne zapiekanki.

Pieczenie

Piecz około 30–35 minut w 190°C. Wierzch powinien być złocisty, pachnący i lekko bąbelkowy od sera. I ostrzegam — bardzo trudno wtedy czekać, aż trochę ostygnie.

Zapiekanka smakuje bardzo konkretnie. Jest kremowo od sera, aromatycznie od mięsa i zaskakująco „comfort food”, mimo że nie ma tu makaronu ani ton mąki. I nagle okazuje się, że cukinia potrafi robić naprawdę dobrą robotę.

Mała prawda z mojej kuchni

Ta zapiekanka następnego dnia smakuje jeszcze lepiej. O ile oczywiście coś zostanie.

Dlaczego warto ją zrobić

– low carb / keto
– sycąca i bardzo „domowa”
– świetna także do lunchboxa
– prosta, ale robi efekt „ooo”
– i naprawdę daje poczucie porządnego jedzenia

Czasem najlepsze przepisy to właśnie te, które nie miały być niczym wielkim. A potem człowiek bierze dokładkę… i już wiadomo, że przepis zostaje na dłużej.

Keto lunchbox z pulpecikami i pieczonymi warzywami

Nie wiem, kto wymyślił, że jedzenie do pracy musi być nudne. Kanapka zawinięta w pośpiechu, smutny jogurt albo coś kupionego „byle szybko”, a potem człowiek siedzi i marzy o normalnym obiedzie. A przecież pudełko do pracy może wyglądać tak, że człowiek czeka na przerwę już od rana. U mnie ostatnio wygrywa taki zestaw: aromatyczne pulpeciki, pieczone warzywa, feta i świeża rukola. Wszystko low carb, sycące i naprawdę dobre nawet na zimno. I co najważniejsze — robi się bez wielkiego stania przy kuchni.


Składniki (2 porcje)

Pulpeciki
  • 400 g mięsa mielonego z indyka lub kurczaka
  • 1 jajko
  • 2 łyżki tartego parmezanu
  • 1 ząbek czosnku
  • ½ łyżeczki oregano
  • ½ łyżeczki papryki wędzonej
  • sól i pieprz

Warzywa

  • 1 mała cukinia
  • 1 czerwona papryka
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • 2 łyżki oliwy
  • sól i pieprz

Dodatki

  • garść rukoli albo mixu sałat
  • 80 g sera feta
  • kilka oliwek

Dressing

  • 3 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka musztardy
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • pieprz

Przygotowanie

Do miski wrzuć mięso, jajko, parmezan, przeciśnięty czosnek i przyprawy. Wymieszaj wszystko dokładnie. Uformuj małe pulpeciki i ułóż je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Obok rozłóż pokrojoną cukinię i paprykę. Polej warzywa oliwą, dopraw solą i pieprzem. Piecz około 20–25 minut w 190°C. W tym czasie przygotuj dressing — po prostu wymieszaj wszystkie składniki.

Składanie pudełka

Na dno wrzuć rukolę albo mix sałat. Dodaj pieczone warzywa, pulpeciki, pomidorki, kawałki fety i oliwki. Dressing możesz polać od razu albo zabrać w małym pojemniku i dodać tuż przed jedzeniem. Ta druga opcja daje poczucie profesjonalnie przygotowanego lunchboxa.

Jak smakuje?

Bardzo konkretnie. Pulpeciki są miękkie i aromatyczne, feta dodaje słoności, pieczona papryka robi się lekko słodka, a rukola daje świeżość. I nagle okazuje się, że pudełko do pracy może wyglądać jak coś z fajnej kawiarni, a nie jak „jedzenie awaryjne”.

Mała prawda z mojej kuchni

Najtrudniejszy moment? Nie podjadać pulpecików jeszcze przed zapakowaniem.

Dlaczego warto zrobić taki lunchbox

– syci na długo
– dobrze smakuje na zimno
– jest low carb / keto
– można przygotować dzień wcześniej
– i naprawdę poprawia humor w pracy

Dobre jedzenie w środku dnia robi większą różnicę, niż człowiek czasem myśli. Zwłaszcza kiedy zamiast przypadkowej przekąski otwierasz pudełko, na które naprawdę masz ochotę 

Sernik baskijski low carb – kremowy, przypieczony i naprawdę prosty

Sernik baskijski od dawna kusił mnie właśnie tym, że zupełnie nie próbuje być idealny. Nie ma równego, jasnego wierzchu, nie piecze się go w kąpieli wodnej i nie trzeba obchodzić się z nim jak z porcelaną. Wręcz przeciwnie – ma mocno przypieczoną górę, pofałdowane boki od papieru i po wyjęciu z piekarnika wyraźnie opada. Cała sztuka polega jednak na tym, żeby pod tą niepozorną, trochę „niedbałą” powierzchnią został naprawdę kremowy środek. Dlatego w wersji low carb trzeba szczególnie zwrócić uwagę na rodzaj sera i proporcje. Tutaj zwykły twaróg sernikowy z wiaderka nie jest najlepszym wyborem. Potrzebny jest tłusty, gładki serek śmietankowy typu cream cheese – właśnie dzięki niemu sernik ma tę charakterystyczną aksamitną konsystencję.


Składniki
Na tortownicę o średnicy około 20 cm:
  • 500 g pełnotłustego naturalnego serka śmietankowego typu cream cheese
  • 250 ml śmietanki 30% lub 36%
  • 3 duże jajka
  • 1 żółtko
  • 100–120 g erytrytolu w pudrze, w zależności od tego, jak słodkie desery lubicie
  • 20 g mąki kokosowej
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • szczypta soli
Ważne przed pieczeniem

Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową. To naprawdę ma tutaj znaczenie. Zimny serek trudniej połączyć ze śmietanką i jajkami, a masa może zostać grudkowata.

Najważniejsza rzecz: nie zamieniajcie serka cream cheese na rzadki twaróg sernikowy z wiaderka. Zawartość wody w takich twarogach bardzo się różni i w wysokiej temperaturze może dojść do oddzielenia płynu. Jeśli chcemy uzyskać kremowy sernik baskijski, wybieramy gęsty, tłusty serek śmietankowy.

Erytrytol najlepiej wcześniej zmielić na puder. Dzięki temu łatwiej połączy się z masą i będzie mniej wyczuwalny po schłodzeniu.

Przygotowanie

Piekarnik rozgrzewamy do 220°C, grzanie góra–dół. Jeśli pieczecie z termoobiegiem, wystarczy około 200°C.

Tortownicę wykładamy dwoma arkuszami papieru do pieczenia tak, żeby papier wystawał kilka centymetrów ponad brzeg formy. Nie trzeba go idealnie wygładzać. Charakterystyczne pofałdowane boki są właśnie częścią uroku sernika baskijskiego.

Serek śmietankowy wkładamy do dużej miski i mieszamy krótko, tylko do uzyskania gładkiej konsystencji. Dodajemy erytrytol i ponownie mieszamy. Nie chodzi nam o napowietrzenie masy, dlatego nie miksujemy długo na wysokich obrotach.

Dodajemy po jednym jajku, za każdym razem mieszając tylko do połączenia składników. Następnie dodajemy żółtko.

Wlewamy śmietankę, dodajemy wanilię i szczyptę soli. Na końcu wsypujemy mąkę kokosową i dokładnie mieszamy, aż masa będzie jednolita i bez grudek. Będzie dość płynna – i właśnie taka powinna być.

Jeżeli chcemy uzyskać wyjątkowo gładki środek, gotową masę można przelać przez sitko bezpośrednio do przygotowanej formy.

Pieczenie

Sernik wstawiamy na środkową półkę dobrze nagrzanego piekarnika i pieczemy około 40–50 minut.

Tutaj nie warto kurczowo trzymać się jednej liczby, bo piekarniki potrafią bardzo się różnić. Po około 40 minutach zaczynamy obserwować sernik.

Wierzch powinien być wyraźnie ciemny i mocno przypieczony, brzegi powinny być ścięte, natomiast sam środek przy lekkim poruszeniu formą ma jeszcze delikatnie drżeć. Nie może jednak wyglądać jak płyn znajdujący się pod upieczoną powierzchnią.

I jeszcze jedna ważna rzecz dotycząca wersji low carb. Erytrytol nie zachowuje się podczas pieczenia dokładnie tak samo jak zwykły cukier. Dlatego góra może być nieco jaśniejsza niż w klasycznym baskijskim serniku. Nie przedłużajcie pieczenia o kilkanaście minut tylko po to, żeby uzyskać bardzo ciemny kolor, bo zamiast kremowego środka można dostać zwykły, suchy sernik.

Co dzieje się po wyjęciu z piekarnika?

Sernik urośnie podczas pieczenia, a później opadnie. To jest zupełnie normalne. Sernik baskijski nie ma być wysoki i równy jak klasyczny sernik.

Zostawiamy go w formie do całkowitego wystudzenia w temperaturze pokojowej. Dopiero później wkładamy go do lodówki na minimum 4–6 godzin, a najlepiej na całą noc.

Nie kroimy gorącego sernika zaraz po wyjęciu z piekarnika. Jego środek potrzebuje czasu, żeby się ustabilizować.

Przed podaniem warto wyjąć go z lodówki około 20–30 minut wcześniej. Wtedy odzyskuje swoją miękką, kremową konsystencję.

Jak powinien smakować?

To właśnie tutaj zaczyna się cała przyjemność. Środek jest miękki, aksamitny i wyraźnie kremowy, a przypieczona góra daje mu zupełnie inny charakter niż klasycznemu sernikowi. Nie oczekujcie lekkiego jak chmurka ciasta – sernik baskijski jest konkretny, śmietankowy i bardzo deserowy, ale jednocześnie jego środek nie powinien być suchy ani „twarogowy”.

W wersji z erytrytolem smak przypieczonej góry będzie trochę inny niż przy tradycyjnym cukrze. I wolę to napisać wprost, zamiast obiecywać dokładnie ten sam karmelowy efekt. Nadal jednak dostajemy bardzo dobry, mocno przypieczony sernik z niewielką ilością węglowodanów.

Jeśli coś pójdzie nie tak

Jeżeli sernik po upieczeniu opadnie – wszystko jest w porządku. On właśnie taki ma być.

Jeśli jednak po przekrojeniu wypływa z niego woda, masa rozwarstwiła się albo przypomina mokry twaróg, to nie jest prawidłowy efekt. Najczęstszą przyczyną będzie zbyt wodnisty ser użyty zamiast cream cheese, zimne składniki albo zbyt krótki czas pieczenia.

Jeśli natomiast sernik jest zwarty i suchy, prawdopodobnie spędził w piekarniku trochę za dużo czasu.

Mała prawda z mojej kuchni

Najbardziej lubię w nim to, że wygląda trochę tak, jakby coś przy pieczeniu poszło nie tak, a później okazuje się, że właśnie tak miało być. Popękany papier, przypieczona góra, środek niższy niż brzegi – żadnego lukru, wygładzania i udawania cukierniczego arcydzieła.

Tylko z jednym zastrzeżeniem: „rustykalny” wygląd to nie to samo co przypadkowy przepis. Tutaj odpowiedni serek, temperatura i chwila wyjęcia z piekarnika naprawdę robią różnicę.

A kiedy już dobrze wystygnie i odkroicie pierwszy kawałek… bardzo szybko okazuje się, że sprawdzanie „czy na pewno jest kremowy” wymaga jeszcze jednego, malutkiego kawałeczka. A potem dla pewności jeszcze jednego.

Keto pudełko: sałatka z kurczakiem, awokado i jajkiem

Znasz ten moment, kiedy rano robisz coś „na szybko do pracy”… a potem o 11:00 patrzysz na to pudełko i myślisz: „no dobrze… zjem, ale bez entuzjazmu”. I właśnie dlatego zaczęłam robić takie dania, które naprawdę chce się otworzyć w pracy. Takie, które dobrze smakują na zimno, są sycące i nie kończą się podjadaniem wszystkiego wokół. I to jest jedno z nich. To jest taki zestaw, który robi robotę. Jest konkretnie, jest kremowo, jest chrupiąco i człowiek naprawdę jest najedzony.


Składniki (1 porcja)

  • 1 pierś z kurczaka
  • 1 jajko
  • ½ awokado
  • garść mixu sałat
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • garść ogórka (świeżego albo kiszonego — jak lubisz)
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 łyżeczka majonezu
  • sól, pieprz
  • odrobina papryki (słodkiej lub wędzonej)

Przygotowanie

Kurczaka przypraw solą, pieprzem i papryką. Usmaż na patelni albo ugrilluj — jak Ci wygodniej. Jajko ugotuj na twardo. Reszta to już czysta przyjemność. Do pudełka wrzuć sałatę, pokrojonego kurczaka, jajko, awokado, pomidorki i ogórka.

Dressing

Wymieszaj oliwę z majonezem, dodaj odrobinę soli i pieprzu. Możesz też dorzucić odrobinę musztardy albo soku z cytryny, jeśli lubisz bardziej wyrazisty smak. Polej sałatkę albo… ostaw sos w małym pojemniku i dodaj tuż przed jedzeniem (to jest wersja dla cierpliwych 😄)

Jak to smakuje w pracy?

I tu najlepsza część. Otwierasz pudełko… i zamiast „meh”, masz: „o, to jest dobre”. Jest kremowo od awokado, konkretnie od kurczaka, sycąco dzięki jajku, świeżo od warzyw. I nagle okazuje się, że nie potrzebujesz batonika, drożdżówki ani „czegoś jeszcze”.

Mała prawda z mojej kuchni

Najlepsze jest to, że możesz to przygotować wieczorem. A rano tylko zabierasz pudełko i wychodzisz. Bez stresu. Bez kombinowania.

Dlaczego to działa

– low carb / keto
– sycące na długo
– szybkie do zrobienia
– dobrze smakuje na zimno
– i wygląda tak, że aż chce się jeść

I powiem Wam jeszcze jedno. To jest ten typ jedzenia, który naprawdę pomaga ogarnąć dzień. Bo kiedy dobrze zjesz w pracy… wszystko jakoś idzie łatwiej.

Sałatka z burratą, prosciutto i chrupiącymi dodatkam

Są takie kolacje, kiedy człowiek nie chce stać przy kuchni. Nie chce smażyć, pilnować, przekładać, zastanawiać się „czy już”. Chce coś dobrego. Trochę eleganckiego. Ale takiego, co robi się bez stresu. I właśnie wtedy wchodzi ta sałatka. Bo umówmy się - burrata na środku talerza robi połowę roboty. A reszta to już tylko dobre towarzystwo.

Składniki (na 2 porcje)

  • mix sałat
  • 2 kulki burraty
  • ok. 80–100 g prosciutto
  • garść pomidorków koktajlowych
  • ½ awokado
  • garść orzechów włoskich lub pinii
  • kilka oliwek (opcjonalnie, ale polecam)

Dressing

  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka musztardy
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • sól i pieprz

opcjonalnie: kilka kropli miodu albo erytrytolu (jeśli lubisz delikatną równowagę smaku)

Przygotowanie

I tu naprawdę dzieje się magia prostoty. Na talerzu rozłóż mix sałat. Nie upychaj - niech będzie lekko i naturalnie. Na środku połóż całą burratę. Tak, w całości. Nie kroimy. Nie ruszamy. Ona ma zrobić efekt „wow”. Wokół rozłóż porwane kawałki prosciutto. Nie układaj równo - niech wygląda, jakby samo się ułożyło. Dodaj pomidorki (przekrojone na pół), kawałki awokado i orzechy.

Dressing

Wymieszaj wszystkie składniki i polej delikatnie całość. Nie zalewaj — to nie sałatka do pływania. Tu wszystko ma być lekko podkreślone, nie przykryte.

Jak to jeść?

Najlepiej tak:

rozrywasz burratę widelcem
ona się delikatnie rozpływa
miesza z sałatą i dressingiem

i nagle masz na widelcu wszystko naraz.

Jak smakuje?

Świeżo. Kremowo. Lekko słono od szynki. Trochę chrupiąco od orzechów. I to jest dokładnie ten moment, kiedy człowiek myśli: „dlaczego ja nie robię takich kolacji częściej?”

Mała prawda z mojej kuchni

To jest jedna z tych sałatek, które robi się „na szybko”… a potem nagle zaczyna się robić je częściej, niż planowałaś. Bo daje efekt restauracji. A robi się ją w kilka minut.

Dlaczego ją pokochasz

– szybka i bez stresu
– wygląda pięknie na talerzu
– low carb / keto friendly
– idealna na kolację „dla siebie” albo „dla kogoś”

I powiem Wam jeszcze jedno. To jest taki przepis, który pokazuje, że czasem naprawdę nie trzeba dużo, żeby było dobrze. Wystarczy burrata, trochę dobrych składników… i chwila spokoju przy stole

Etykiety

akcja błyskawiczny piątek Alkohole ananas babeczki Babka Babka gotowana baleron banan barszcz batoniki bazylia bez pieczenia beza bezy biały barszcz bigos bigos ze słodkiej kapusty biszkopt biszkopty bita śmietana blok boczek botwinka Boże Narodzenie brokuły brzoskwinie budyniowy krem budyń bułki buraki bzu cannelloni cappuccino cebula chilli chipsy chleb Chłodniki chrzan Ciasteczka Ciasto ciasto francuskie ciasto naleśnikowe cukinia curry cynamon cytryna czarna porzeczka czarny bez czekolada czosnek danie obiadowe deser Dietetycznie do kawy do mięsa domowa przyprawa piernikowa domowa szynka domowa wędlina domowe musli domowe pieczywo domowej roboty Domowy ketchup domowy kisiel drożdże drożdżówka duszone dynia dżem fasola feta FIT Flaki granat granola gruszki grzyby suszone imbir jabłka Jajka jarmuż jednogarnkowe jogurt kajmak kajzerki kakao kakaowe kalafior kapary kapusta Kapusta modra kardamon karkówka karp kasza jaglana kawa kefir Keto kiełbasa ze słoika Kiszonki kiwi kluseczki kokos koktajl koktajlowe konfitura koperek kremówka Kruche kruszonka Kurczak kuskus kwiat czarnego bzu legumina lody łosoś Majonez Makaron maliny marchew marmolada Marynata masa serowa mascarpone masło orzechowe maślanka Mazurek mąka kukurydziana mąka orkiszowa mielone Mięsne mięta migdały miód młoda kapusta mogdały morele mozzarella Mrożonki Muffinki na grilla na kanapkę na kruchym spodzie Na słodko Na śniadanie na zakwasie na zimno na żeberkach naleśniki Nalewki Napoje nasiona chia nutella Obiad ogórki omlet orzechy otręby pszenne owsiane pancakes papryczka parmezan pasta jajeczna pasztet pączki pestki dyni pęczak pieczarki pieczone jabłko pieczone ziemniaki pieczywo pierniczki Piernik Pierogi pierś z indyka pierś z kurczaka pietruszka Pizza Placek Placki placuszki pomarańcze pomidorówka por porzeczki potrawy wigilijne przekąska Przepisy kulinarne Przetwory rabarbar rodzynki rogaliki Ryby ryż salami Sałatki schab seler ser serek sernik sezam skórka pomarańczowa skrzydełka Smalec soczewica solone orzeszki sorbet sos Sosy Surówka suszone pomidory suszony chrzan Sylwester syrop szaszłyki szparagi szpinak śledzie śliwki śliwki kalifornijskie Śniadanie/kolacja Świąteczne przygotowania z Sunflower Tarty Torty truskawki tuńczyk twaróg udka w kokilkach w occie w oleju Warzywa wątróbka Wielkanoc wino wiśnie Wuzetka z bakaliami z białek z lawendą z makaronem z makiem Z mąki Z olejem z owocami z piekarnika z szynkowara z warzywami zakwas zalewa octowa zapiekanka zielony szejk ziemniaki ziołowe Zrazy zupa-krem Zupy żeberka żurawina żurek