Jajka zapiekane z fetą - – wersja low carb
Dzisiaj lodówka wygrała ze mną bez większej walki. Otworzyłam ją z zamiarem przygotowania śniadania i przez chwilę patrzyłam na zawartość, jakby za moment miała sama podsunąć mi gotowy pomysł. Były jajka, napoczęta feta, kilka pomidorków i kawałek szczypiorku, który zdecydowanie domagał się wykorzystania. Mogłam oczywiście zrobić jajecznicę, ale ile można. Niedziela zobowiązuje trochę bardziej, a skoro z racji dnia odpada u mnie bieganie ze ścierką i urządzanie wielkich porządków, mogłam poświęcić kilka minut na śniadanie, które wygląda, jakbym miała wobec niego znacznie poważniejsze plany. Najlepsze jest to, że większość pracy i tak wykonuje piekarnik, więc ja w tym czasie spokojnie zajęłam się kawą. Taki podział obowiązków bardzo mi odpowiada. 😄
Jajka zapiekane z fetą są dokładnie takim jedzeniem, jakie najbardziej lubię na low carb. Zwyczajne składniki, żadnych wymyślnych zamienników, przygotowanie zajmuje chwilę, a z piekarnika wyjmuję coś naprawdę dobrego. Feta robi się miękka i kremowa, pomidorki puszczają trochę soku, a jajko łączy wszystko w całość. Do tego świeżo mielony pieprz, zioła i właściwie niczego więcej mi nie potrzeba.
Składniki na 2 porcje:
- 4 jajka,
- 100 g sera feta,
- 8–10 pomidorków koktajlowych,
- 2 łyżki śmietanki 30%,
- 1 łyżeczka oliwy,
- garść świeżego szpinaku – opcjonalnie,
- pół łyżeczki oregano,
- świeżo mielony pieprz,
- odrobina chili lub płatków chili,
- szczypiorek albo natka pietruszki do podania.
Niewielkie naczynie do zapiekania smaruję oliwą. Na dnie układam przekrojone pomidorki, dodaję szpinak i pokruszoną fetę, zostawiając między składnikami trochę miejsca na jajka. Wbijam je ostrożnie, polewam całość śmietanką, doprawiam oregano, pieprzem i odrobiną chili. Soli właściwie nie dodaję, bo feta sama wnosi jej wystarczająco dużo.
Naczynie wstawiam do piekarnika nagrzanego do 190°C i zapiekam około 12–15 minut. Tutaj warto pilnować końcówki, bo wszystko zależy od tego, jakie jajka lubimy. Ja chcę ścięte białko, ale żółtko nadal miękkie i kremowe, dlatego wolę wyjąć naczynie minutę za wcześnie niż minutę za późno. Po upieczeniu posypuję wszystko szczypiorkiem i od razu stawiam na stole.
Można oczywiście potraktować ten przepis jako punkt wyjścia do czyszczenia lodówki. Kilka pieczarek, kawałek cukinii, trochę papryki czy kilka oliwek spokojnie może dołączyć do towarzystwa. Tylko nie przesadzałabym z ilością dodatków, bo w pewnym momencie jajka z fetą mogą zamienić się w zapiekankę pod tytułem „wszystko, co trzeba było zjeść przed poniedziałkiem”. Chociaż uczciwie mówiąc, takie dania też potrafią być całkiem dobre.
Moje dzisiejsze śniadanie skończyło się więc znacznie lepiej, niż zapowiadało pierwsze bezradne zaglądanie do lodówki. Było ciepło, kremowo, konkretnie i niskowęglowodanowo, a do tego zabrudziłam właściwie jedno naczynie. W niedzielę uważam to za dodatkowy atut, bo piekarnik może sobie pracować, feta może się zapiekać, a ja zdecydowanie wolę siedzieć przy kawie, niż stać przy zlewie. 😄
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Napisz co o tym sądzisz :) Będę bardzo wdzięczna :)