Pieczone chipsy z jarmużu z parmezanem
Pierwsza partia nauczyła mnie jednego: jarmuż naprawdę potrafi być chrupiący, ale tylko wtedy, kiedy dobrze go osuszymy i nie zalejemy oliwą. Tutaj więcej zdecydowanie nie znaczy lepiej. Jeśli liście będą mokre albo tłuste, zamiast chipsów dostaniemy miękkie, pieczone listki, które może i da się zjeść, ale trudno udawać, że o taki efekt chodziło.
Składniki:
- 150 g jarmużu
- 1 łyżka oliwy
- 25 g drobno startego parmezanu
- ¼ łyżeczki czosnku granulowanego
- świeżo mielony pieprz
- niewielka szczypta soli
Jarmuż dokładnie myję i bardzo porządnie osuszam. To naprawdę najważniejszy etap. Najlepiej użyć wirówki do sałaty, a później jeszcze rozłożyć liście na ręczniku papierowym. Grube łodygi usuwam, bo po upieczeniu pozostają twarde. Liście rwę na kawałki mniej więcej podobnej wielkości.
Przekładam je do dużej miski, dodaję oliwę i przez chwilę delikatnie masuję liście dłońmi, żeby oliwa pokryła je cienką warstwą. Nie powinny być mokre od tłuszczu.
Dodaję czosnek, pieprz i połowę parmezanu. Z solą bardzo uważam, bo parmezan sam w sobie jest już słony.
Blachę wykładam papierem do pieczenia i rozkładam jarmuż w jednej warstwie. Liście nie powinny leżeć jeden na drugim, bo zamiast się piec, zaczną się parować.
Piekę w temperaturze [pewne] 150°C, góra dół, przez około [pewne] 10 do 14 minut. Po mniej więcej [pewne] 7 minutach zaglądam do piekarnika i delikatnie obracam liście.
Pod koniec naprawdę warto pilnować piekarnika. Jarmuż potrafi przejść od idealnie chrupiącego do zbyt ciemnego szybciej, niż człowiek zdąży zrobić kawę.
Po wyjęciu posypuję chipsy pozostałym parmezanem i zostawiam na blasze na kilka minut. Właśnie wtedy robią się jeszcze bardziej chrupiące.
Co zrobić, żeby naprawdę wyszłyNajważniejsze są trzy rzeczy. Po pierwsze, jarmuż musi być suchy. Jeśli na liściach zostanie woda, chipsy będą miękkie. Po drugie, oliwy daję naprawdę niewiele. Jedna łyżka na tę ilość jarmużu wystarcza. Po trzecie, liście piekę w jednej warstwie. Jeśli blacha jest za mała, robię dwie partie zamiast upychać wszystko naraz.
Nie piekę też w bardzo wysokiej temperaturze. Parmezan i cienkie liście łatwo się przypalają, dlatego wolę spokojniejsze pieczenie i kilka minut więcej niż gorzkie, ciemne brzegi.
Gotowe chipsy najlepiej smakują od razu. Można podać je z dipem z jogurtu greckiego i czosnku, ale u mnie najczęściej znikają jeszcze zanim zdążę cokolwiek do nich przygotować.
I muszę przyznać, że jarmuż trochę mnie tym przepisem zaskoczył. Nie będę mówić, że zastępuje klasyczne chipsy i człowiek nagle zapomina, że istnieją ziemniaki. To po prostu bardzo dobra, chrupiąca przekąska low carb, która naprawdę smakuje, a nie tylko dobrze wygląda na zdjęciu.
Największy błąd, jaki popełniłam przy pierwszej partii, to zrobienie zbyt małej ilości. Po upieczeniu jarmuż kurczy się tak skutecznie, że człowiek patrzy na blachę i zaczyna podejrzewać, że ktoś coś podjadł. Tym razem winnego nie było. Trzeba było po prostu od razu zrobić dwie blachy.
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Napisz co o tym sądzisz :) Będę bardzo wdzięczna :)