Dżem malinowy z chia
Rano wyciągnęłam z lodówki pudełko malin z myślą, że dodam je do jogurtu. Taki był plan. Maliny jednak miały chyba zupełnie inny pomysł. Stałam chwilę przy blacie, patrzyłam na nie i przypomniało mi się, że już od dawna chodził za mną domowy dżem z nasionami chia. Taki, który robi się szybciej, niż człowiek zdąży zaparzyć kawę.
Wiecie, co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Zawsze powtarzam sobie, że zrobię słoiczek „na później”. Na śniadanie. Do naleśników. Do sernika w pucharku. A później biorę łyżeczkę, żeby sprawdzić smak. Po chwili drugą. I nagle okazuje się, że tego „na później” zostało podejrzanie mało. 😄
To jeden z tych przepisów, które uwielbiam za prostotę. Bez gotowania przez godzinę, bez kilogramów cukru i bez stania nad garnkiem. Kilka składników, kilka minut i gotowe. A do tego maliny nadal smakują malinami, a nie samym cukrem.
Składniki:
- 250 g malin (świeżych lub mrożonych),
- 2 łyżki nasion chia,
- 2–3 łyżki erytrytolu,
- 1 łyżeczka soku z cytryny,
- opcjonalnie pół łyżeczki ekstraktu waniliowego.
Maliny przełóż do niewielkiego rondelka i podgrzewaj przez kilka minut, aż zaczną się rozpadać. Dodaj erytrytol, sok z cytryny i wymieszaj. Zdejmij rondelek z ognia, wsyp nasiona chia i ponownie dokładnie wymieszaj. Jeśli lubisz delikatną waniliową nutę, dodaj ekstrakt.
Odstaw na około 20–30 minut. W tym czasie nasiona chia napęcznieją, a dżem naturalnie zgęstnieje. Przełóż go do wyparzonego słoiczka i przechowuj w lodówce.
Najbardziej lubię smarować nim kromkę niskowęglowodanowego pieczywa, dodawać do jogurtu greckiego albo nakładać na keto naleśniki. Czasem ląduje też na łyżeczce... i w tej wersji znika zdecydowanie najszybciej.
Coraz częściej przekonuję się, że właśnie takie przepisy zostają ze mną na dłużej. Nie wymagają wielkich przygotowań, nie zajmują pół dnia i wykorzystują składniki, które zwykle mam w domu. A kiedy efekt końcowy smakuje lepiej niż wiele sklepowych dżemów, trudno nie zrobić go ponownie.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię gotować. Za te momenty, kiedy z kilku prostych składników powstaje coś, co później poprawia smak śniadania przez kilka kolejnych dni. O ile oczywiście uda się nie wyjeść połowy słoiczka pierwszego dnia. U mnie z tym bywa... różnie. 😄
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Napisz co o tym sądzisz :) Będę bardzo wdzięczna :)