Lemoniada ogórkowa - najlepszy sposób na ochłodę
Dzisiaj weszłam do kuchni z jednym, bardzo ambitnym planem – napić się czegoś zimnego. Tylko tyle. Nie miałam zamiaru niczego wymyślać ani testować nowych przepisów. Otworzyłam lodówkę, wyjęłam butelkę wody i... oczywiście mój wzrok zatrzymał się na ogórkach. Pomyślałam, że przecież kupiłam je do sałatki. Ale zaraz potem przypomniało mi się, że już kilka razy obiecywałam sobie spróbować lemoniady ogórkowej. No i przepadłam. 😄
To chyba największa wada prowadzenia bloga kulinarnego. Człowiek idzie po szklankę wody, a pół godziny później stoi z blenderem, cytrynami i miętą, przekonując sam siebie, że przecież to wszystko jest w imię dobra czytelników. Oczywiście... tylko dlatego. Ani trochę nie dlatego, że sama miałam ochotę wypić cały dzbanek.
Najśmieszniejsze jest to, że kiedy powiedziałam znajomej, że robię lemoniadę z ogórkiem, spojrzała na mnie z miną, jakbym właśnie planowała wrzucić do szklanki ziemniaki. A później spróbowała i stwierdziła, że jest zaskakująco dobra. I dokładnie takie było moje pierwsze wrażenie.
Składniki:
- 1 średni ogórek,
- 1 cytryna,
- 700 ml bardzo zimnej wody,
- 2–3 łyżki erytrytolu (lub do smaku),
- kilka listków świeżej mięty,
- dużo kostek lodu.
Ogórka obierz i pokrój na kawałki. Zblenduj go z sokiem wyciśniętym z cytryny oraz erytrytolem. Powstały mus przelej przez sitko, jeśli wolisz idealnie klarowną lemoniadę, albo zostaw tak, jak jest – ja najczęściej wybieram tę drugą wersję.
Dodaj zimną wodę, wrzuć kostki lodu i kilka listków mięty. Całość delikatnie wymieszaj i od razu przelej do wysokich szklanek.
To jeden z tych napojów, których nie da się porównać do sklepowych lemoniad. Jest świeży, lekki i naprawdę świetnie gasi pragnienie. Ogórek nie dominuje, tylko dodaje przyjemnej rześkości, dzięki której po pierwszym łyku ma się ochotę na następny.
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że latem najprostsze przepisy sprawdzają się najlepiej. Nie trzeba egzotycznych owoców ani długiej listy składników. Czasami wystarczy coś, co od kilku dni spokojnie leży w lodówce i czeka na swoją kolej.
A jeśli ktoś z Was właśnie pomyślał: „Ogórek w lemoniadzie? Chyba oszalała...” to powiem tylko jedno. Ja też miałam dokładnie tę samą myśl. A teraz robię ją regularnie i za każdym razem zastanawiam się, dlaczego odkryłam ją dopiero teraz.
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Napisz co o tym sądzisz :) Będę bardzo wdzięczna :)