Sałatka z tuńczykiem i jajkiem
Mam wrażenie, że mam pewien wyjątkowy talent. Otwieram lodówkę z myślą: „Zobaczę tylko, co w niej jest.” Pięć minut później stoję przy blacie z połową produktów wyciągniętych na wierzch i zastanawiam się, czy przypadkiem nie zaczęłam właśnie gotować. 😄 Dzisiaj było dokładnie tak samo. W planach nie było żadnego wielkiego obiadu, bo po tych ostatnich upałach nadal nie mam ochoty na ciężkie dania. Chciałam zjeść coś lekkiego, ale takiego, po czym za godzinę nie będę znowu zaglądać do lodówki.
Najpierw w ręce wpadły jajka. Potem zauważyłam puszkę tuńczyka. Obok leżał ogórek, kilka pomidorów i sałata, która najwyraźniej bardzo liczyła na to, że w końcu się nią zainteresuję. Spojrzałam na ten cały zestaw i pomyślałam: „No dobrze, skoro już wszyscy się zebrali, to nie ma sensu ich z powrotem chować.” 😄
Lubię takie przepisy najbardziej. Bez kombinowania, bez biegania do sklepu po jeden brakujący składnik i bez sterty naczyń do zmywania. Kilka minut krojenia, szybki sos i można usiąść z talerzem na balkonie. A jeśli do tego jest jeszcze kubek dobrej kawy, to właściwie niczego więcej mi nie potrzeba.
Składniki:
- 1 puszka tuńczyka w sosie własnym,
- 2 jajka ugotowane na twardo,
- garść ulubionej sałaty,
- 8–10 pomidorków koktajlowych,
- pół świeżego ogórka,
- kilka plasterków czerwonej cebuli,
- garść oliwek (opcjonalnie),
- 2 łyżki oliwy z oliwek,
- łyżeczka musztardy Dijon,
- sok z połowy cytryny,
- sól i świeżo mielony pieprz.
Sałatę ułóż na talerzu lub w dużej misce. Dodaj pokrojone jajka, odsączonego tuńczyka, pomidorki, ogórka, cebulę i oliwki. W małym słoiczku wymieszaj oliwę, musztardę i sok z cytryny, dopraw pieprzem i odrobiną soli. Polej sałatkę tuż przed podaniem i delikatnie wymieszaj.
To jeden z tych przepisów, do których wracam regularnie, bo nigdy się nie nudzi. Raz dodam awokado, innym razem kilka kawałków sera feta albo garść pestek dyni. Za każdym razem smakuje trochę inaczej, ale jedno pozostaje niezmienne – robi się ją szybciej, niż zdążę zdecydować, jaki film włączyć do obiadu.
Coraz bardziej przekonuję się, że właśnie takie najprostsze dania zostają z nami na lata. Nie dlatego, że są spektakularne, ale dlatego, że sprawdzają się wtedy, kiedy życie toczy się swoim zwykłym rytmem. A przecież właśnie z takich zwyczajnych dni składa się większość naszego życia.
I chyba dlatego ta sałatka tak często ląduje na moim stole. Bo czasem najlepsze pomysły nie rodzą się podczas przeglądania książek kucharskich, tylko wtedy, gdy człowiek otwiera lodówkę z zamiarem wyjęcia... tylko masła. 😄
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Napisz co o tym sądzisz :) Będę bardzo wdzięczna :)