Są takie dni, kiedy człowiek ma ochotę na coś dobrego. Ale nie takiego „dobrego”, po którym trzeba potem chodzić po domu i mówić do siebie: „No pięknie… mogłam jednak zjeść jabłko”. I właśnie wtedy wchodzi on. Koktajl. Nie byle jaki, bo z kefirem, borówkami, chia i odżywką białkową. Brzmi trochę jak coś z listy zakupów osoby bardzo zdyscyplinowanej życiowo. A w rzeczywistości jest to po prostu pyszny, kremowy koktajl, który robi się szybciej niż poranną kawę.
Powiem Wam szczerze – ja takie przepisy lubię najbardziej. Bez skomplikowanych składników, bez trzech misek, dwóch patelni i blendera przemysłowego. Wrzucasz wszystko do jednego naczynia, miksujesz i po chwili masz coś, co spokojnie może być śniadaniem, kolacją albo ratunkiem w chwili „zjadłabym coś słodkiego”.
A borówki robią tu naprawdę piękną robotę. Dają naturalną słodycz, kolor jak z letniego ogrodu i sprawiają, że człowiek patrzy na ten koktajl i myśli: „No dobrze, to jest zdecydowanie lepsza decyzja niż czekolada”. Chociaż… nie oszukujmy się – czasem jedno nie wyklucza drugiego.
Składniki
-
250 ml kefiru
-
1 garść borówek (świeżych albo mrożonych)
-
1 łyżka nasion chia
-
1 porcja ulubionej odżywki białkowej
-
1 łyżeczka erytrytolu (albo według smaku)
Przygotowanie
Tu naprawdę nie ma wielkiej filozofii – i całe szczęście.
-
Do blendera wlej kefir.
-
Dodaj borówki, nasiona chia, odżywkę białkową i erytrytol.
-
Zmiksuj wszystko przez kilkanaście sekund, aż koktajl będzie gładki i kremowy.
I gotowe.
Jeśli lubicie gęstsze koktajle, możecie zostawić go na kilka minut, żeby nasiona chia lekko napęczniały. Wtedy robi się jeszcze bardziej kremowy i taki… trochę deserowy. Ja czasem robię dokładnie tak: miksuję, zostawiam na pięć minut, wracam do kuchni i nagle mam wrażenie, że w szklance czeka na mnie coś pomiędzy koktajlem a bardzo grzecznym deserem.
Mała rada z mojej kuchni
Jeśli używacie mrożonych borówek, koktajl będzie przyjemnie chłodny i jeszcze bardziej orzeźwiający. A latem to już w ogóle działa jak mała klimatyzacja w szklance.
Powiem Wam jedno – są przepisy, które zapisuje się w zeszycie, robi raz i potem o nich zapomina. A są takie, które powstają trochę przypadkiem… i nagle okazuje się, że robi się je co drugi dzień, bo są szybkie, dobre i po prostu poprawiają humor. Ten koktajl zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.
Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Napisz co o tym sądzisz :) Będę bardzo wdzięczna :)