Śledzie z rodzynkami i chilli

    Dziś znów śledziki. Takiego mam śledziowego "smaka" w ten Wielki Post :) W occie, oleju, pomidorach były, teraz naszło mnie na pomieszanie słodkości z ostrością. 


A więc do roboty:) Moczymy cztery filety śledziowe. Dwie niewielkie cebulki kroimy w kostkę, dwa ząbki czosnku w plasterki i podsmażamy na oliwie. Dodajemy cztery łyżki rodzynek i cztery łyżki koncentratu pomidorowego. Dolewamy odrobinę wody i dusimy przez chwilę. Doprawiamy odrobiną cukru ( do pół łyżeczki), pieprzem ziołowym i chilli (tu nie podaję ile, bo to indywidualne upodobanie decydują). Uzyskaną miksturę studzimy. Śledzia kroimy na małe kawałki i mieszamy z ostudzoną pastą. Przekładamy do słoika, lekko dociskając. Najlepsze są ponoć po trzech/czterech leżakowania w lodówce. Szczerze powiem, ze nie mam pojęcia, bo tak długo u mnie się nie uchowają. Mniam, mniam - polecam :)

3 komentarze:

  1. ciekawy przepis z rodzynkami...muszę koniecznie to zrobić
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  2. Bożenko polecam, jak nie lubisz na ostro wystarczy dodać mniej chilli :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad :) Napisz co o tym sądzisz :) Będę bardzo wdzięczna :)

Copyright © 2016 Sunflower - w wolnej chwili... , Blogger