Gołąbki w wersji niskowęglowodanowej
Są takie potrawy, które od razu ustawiają dzień. Gołąbki do nich należą. Kojarzą się z domem, spokojem i kuchnią, w której nic nie dzieje się w biegu. Długo wydawało mi się, że bez ryżu to już nie będą „te” gołąbki. A jednak. W wersji keto, z kapustą, mięsem i startym kalafiorem, okazały się równie sycące i bardzo konkretne w smaku. Kluczem jest prostota i jeden ważny moment, którego nie warto pomijać - podsmażenie gołąbków na złoty kolor przed duszeniem. To ono robi różnicę. Reszta to już cierpliwość i zapach, który sam zaprasza do stołu.
Składniki (na około 10–12 gołąbków)
-
biała kapusta – 1 duża główka (1,5–2 kg)
-
mięso mielone (wieprzowo-wołowe lub według uznania) – 1 kg
-
kalafior – 500–600 g (waga przed starciem)
-
jajko – 1 sztuka
-
cebula – 1 średnia (ok. 120 g)
-
czosnek – 2 ząbki
-
sól i pieprz – do smaku
-
majeranek – 1 łyżeczka
-
słodka papryka – ½ łyżeczki
-
tłuszcz do smażenia – 2–3 łyżki
Do duszenia:
-
pulpa pomidorowa – ok. 700 ml
-
woda lub bulion – 100–200 ml (w razie potrzeby)
-
suszone oregano lub bazylia – szczypta
Kapustę sparzam w całości lub zdejmuję liście stopniowo, gotując je krótko w osolonej wodzie, aż staną się miękkie i elastyczne. Odkładam do przestudzenia.
Kalafiora ścieram na tarce o grubych oczkach albo rozdrabniam w malakserze, a następnie bardzo dokładnie odciskam z nadmiaru wody. To ważny krok, bo farsz nie powinien być wodnisty. W dużej misce łączę mięso mielone, kalafior, jajko, drobno posiekaną cebulę i czosnek. Doprawiam solą, pieprzem, majerankiem i papryką, po czym dokładnie mieszam.
Na każdy liść kapusty nakładam porcję farszu i zawijam klasycznie – najpierw boki do środka, potem w rulon. Na dużej patelni rozgrzewam tłuszcz i obsmażam gołąbki z każdej strony na złoty kolor. Nie skracam tego etapu, bo to właśnie on daje głębię smaku.
Podsmażone gołąbki przekładam do szerokiego garnka lub głębokiej patelni. Zalewam pulpą pomidorową, doprawiam solą, pieprzem i ziołami. Jeśli sos jest zbyt gęsty, dolewam odrobinę wody lub bulionu, tak aby gołąbki były lekko przykryte. Duszę wszystko na małym ogniu przez 40–50 minut, aż kapusta będzie miękka, a sos gęsty i aromatyczny.
To są gołąbki, które nie udają klasycznych. One po prostu są dobre. Syte, domowe, spokojne. Najlepiej smakują po chwili odpoczynku, a następnego dnia jeszcze zyskują. I jeśli ktoś zapyta, czy bez ryżu da się zrobić porządne gołąbki – odpowiedź jest prosta. Da się. I to bardzo dobrze.

Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Napisz co o tym sądzisz :) Będę bardzo wdzięczna :)