Niskowęglowodanowa sałatka warzywna z majone
Ja bardzo lubię taką zwykłą, polską sałatkę warzywną. Tę z majonezem, którą każdy zna, każdy robi trochę inaczej i każdy twierdzi, że jego wersja jest najlepsza. Ale… po takiej klasycznej wersji często człowiek siada i myśli: „No dobrze, to teraz już nic więcej nie jem do końca dnia”, I właśnie dlatego powstała ta wersja. Bo ja naprawdę nie lubię rezygnować ze smaków, które znam i lubię. Ja wolę je po prostu trochę… ogarnąć. I tak powstała sałatka, która wygląda znajomo, smakuje znajomo… a jednak jest dużo lżejsza i bardziej „do życia”.
- 1 mały kalafior
- 3 jajka
- 2 ogórki kiszone
- 1 świeży ogórek
- 4–5 rzodkiewek
- ½ czerwonej papryki
- 2 łyżki majonezu
- 2 łyżki śmietany
- 1 łyżeczka musztardy
- mały pęczek szczypiorku
- mały pęczek koperku
- sól i pieprz do smaku
Zaczynamy od czegoś, co robi tu największą różnicę.\ Kalafior. Podziel go na małe różyczki i ugotuj w osolonej wodzie przez około 5–6 minut. Ma być miękki, ale nie rozgotowany - raczej taki, który jeszcze lekko „trzyma formę”. Odstaw do wystudzenia. W międzyczasie ugotuj jajka na twardo, obierz i pokrój w kostkę. Resztę warzyw pokrój — i tu naprawdę nie musisz się spinać, żeby wszystko było idealne. To ma być domowa sałatka, nie wystawa. Ogórki, rzodkiewki, paprykę - wszystko w kostkę. Szczypiorek i koperek drobno posiekaj.
SosW misce wymieszaj: majonez, śmietanę, musztardę, sól i pieprz I teraz najważniejsze — spróbuj. Ja czasem dodaję jeszcze odrobinę soku z ogórków kiszonych, jeśli chcę bardziej wyrazisty smak. I polecam, bo robi robotę.
SkładanieDo dużej miski wrzuć: kalafior, jajka, warzywa i zioła. Dodaj sos i delikatnie wymieszaj. I teraz ten moment… patrzysz na nią i myślisz: „to naprawdę wygląda jak ta klasyczna sałatka”.
Jak smakuje?I tu powiem prosto. Bardzo dobrze. Jest kremowo, jest świeżo, jest lekko kwaśno od ogórków i chrupiąco od warzyw. A kalafior robi coś niesamowitego — daje tę „sałatkową bazę”, którą zwykle robią ziemniaki. Tylko bez tego ciężaru.
Mała prawda z mojej kuchniNajlepsza jest po godzinie w lodówce. Ale jeśli spróbujesz jej od razu, stojąc przy blacie… to naprawdę nikt nie będzie miał pretensji. Nawet Ty do siebie.
Dlaczego warto ją zrobić– klasyczny smak w lżejszej wersji
– bez ziemniaków i zbędnych węgli
– szybka i prosta
– dobra i na co dzień, i na stół
I powiem Wam jeszcze jedno. To jest ten typ przepisu, który robi się „na próbę”… a potem nagle zaczyna się robić go częściej niż planowałaś. Bo okazuje się, że można mieć i smak, i lekkość. I wcale nie trzeba wybierać.

Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Napisz co o tym sądzisz :) Będę bardzo wdzięczna :)